Archive of ‘Życie’ category

BOŻE NARODZENIE :)

Niejeden stały czytelnik jest pewnie zaskoczony, że wpis jednak się pojawił.
I to nie o 23.5o 🙂


czapeczka


Nie cierpię gdy ktoś usilnie chce mi się czymś pochwalić.
Gdy ma jakieś głupie święto i nikt o tym nie wie to gotów wypisać datę podpisania umowy drukowanymi numerami. Gdyby mógł.


Albo jakieś chrząkania i łypanie okiem na kalendarz. Błazenady


tort


Są też solenizanci, którzy dzwonią do swoich znajomych: „Cześć co u ciebie? Nic? No u mnie podobnie ale dziś mam lepszy dzień wiesz? LEEEPSZYYY…? Pamiętałeś? Jak cudownie” 


Niepojęte, prawda?


dmuchanie
dmuchanie


Słyszałem, że 5 grudnia narodziły się też całkowicie upośledzone osobniki, które, na przykład, tworzą blog i próbują jakimiś debilnymi sposobami przykuć uwagę czytelnika, sugerować mu co powinni zrobić.


Ja nigdy bym wam nie sugerował składania życzeń w komentarzach, wysyłania e-maili, laurek czy bielizny babci. Tym, których poznałem bardziej i mają mój numer telefonu, w życiu nie podpowiedziałbym wysłania życzeń smsem.


Bo wierzę, że moi czytelnicy są mi wierni i na tyle inteligentni, że doskonale wyczuliby najmniejszą nawet aluzję 🙂


torcicho
torcicho 🙂

NAJLEPSZY PRZYJACIEL CZŁOWIEKA?

– Wyspany?
–  …
– Dobrze wyglądasz, dziś twój wielki dzień
– …
– Pamiętaj, że masz być grzeczny. Nie sikaj na planie. Przynajmniej wtedy gdy na ciebie patrzą.
– …
– Nie dam ci dziś żarcia, chcesz zjeść to znajdź wóz z cateringiem i patrz smutnym wzrokiem na tych, którzy mają bułki lub potrafią je rozpakowywać. Rób to co ja gdy przechodziliśmy koło Kuchni Brata Alberta dla bezdomnych.
– (czochru, czochru)
– Dobry pies, idziemy. Umyłeś zęba?


Wspaniałym dniem jest dzień, gdy słyszę brzęczenie pieniążków sunących równym, trzycyfrowym szeregiem, do mojej kieszeni.
Najprzyjemniej gdy nie muszę przy tym machać łopatą, stać w rajstopach przy wylotówce z Krakowa czy smarować oliwą rękę, która utknęła w szczelinie skarbonki na Wawelu.


Spełnieniem marzeń o beztroskich zarobkach jest pies grajacy w filmach, serialach lub reklamówkach.


Los, co prawda, nie dał i mój czworonożny jeszcze nie został pyskiem marki Chappi. Udało mu się za to załapać do jednego z tych, niby kryminalnych, seriali tvn-u.
Moja rola ograniczała się do dostarczenia go na plan. Jego rola – do zagrania, w miarę przekonywująco, psa na spacerze. Ponieważ mój pies jest w rzeczywistości psem i był na spacerze – wypadł bardzo naturalnie.


Na pewno był bardziej naturalny od wielu aktorów, którzy tam występują.
Zwróciłem uwagę na pewien paradoks. Im większy mózg mamy tym bardziej zajmujemy go pierdołami.
Mój pies, po prostu, na komendę „akcja” zlał operatorów, pochylił głowę i zaczął coś wąchać. Po trzech dublach był wolny.
Nie uderzyła mu woda sodowa do głowy. W samochodzie, po zdjęciach, nie patrzył na mnie z pogardą. Nie rozpowiada o tym zdarzeniu, zachowuje się jakby nic się nie zdarzyło.
I słusznie bo ta rola to pierdoła.
Nie przekazał w ten sposób swoich genów, nie poprawił sobie pozycji społecznej, nie zaspokoiło to jego próżności i nawet nie bedzie miał z tego pieniędzy 🙂
Tymczasem znam ludzi, którzy występ w W-11 wpisują sobie w CV!!!


Gażę rekwizytu (psa) przejmuję ja. Zgodził się (za kolację), że będę jego agentem i zgodnie z umową, będę opiekował się jego zarobkami do czasu osiągnięcia przez niego pełnoltności (18 lat) 


I bardzo dobrze – ileż można go karmić i wychodzić z nim na spacery, w zamian otrzymując aż funt porzuconej sierści na dywanie.


Inne zalety psa też są niewątpliwe:



  • szczeka i informuje gdy ktoś zadzwoni do mnie domofonem
  • szczeka i informuje gdy ktoś zadzwoni domofonem do sąsiada
  • szczeka i informuje, że szczeka
  • nadaje mieszkaniu niepowtarzalny zapach. Chyba lawenda
  • w nocy przemienia się w przedpokojowy, praktyczny próg zwalniający na drodze do kuchni
  • lub kładzie się na jakiejkolwiek innej drodze, na której się go akurat najmniej spodziewam
  • mogę mu dać do zjedzenia resztki z lodówki. Potem mogę te resztki sprzątnąć z podłogi w innym miejscu

Pies zaznacza też swoją obecność w relacjach damsko-męskich właściciela. Nie zawsze pomaga.


brutus



„Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka”, mówi przysłowie. Jak uczy historia – to najbliższy przyjaciel mężczyzny mógł zbadać wnętrze szafy kumpla tak dokładnie jak wnętrze jego dziewczyny. To przyjaciele odjeżdżają z żonami swoich przyjaciół w stronę zachodu słońca (czy w jakkolwiek inną stronę gdzie akurat jest motel). Kobieto, możesz być pewna, że to twoja najbliższa przyjaciółka, której się zwierzasz z kryzysów w związku, już sypia lub będzie sypiać z twoim facetem.


Co prawda mój pies nie odjeżdża z moimi koleżankami na swoim grzbiecie, ale:



  • po powrocie z przedkopulacyjnego odsikania się* można zastać kobietę zainteresowaną już tylko czochraniem psa za uchem. Niewiarygodne jaką pies wtedy potrafi posłać, pełną wyższości, minę w moją stronę
  • zaczyna szczekać i kibicować dokładnie w tej chwili, kiedy rozbieram „nastrojoną” kobietę
  • gdy przegapi chwilę i dojdzie do zbliżenia, wchodzi do pokoju i siada naprzeciwko łóżka/stołu/materaca. Siedzi i patrzy

Podobno psy zostały oswojone, żeby chronić owce (których nie mam) przed wilkami (których nie spotykam poza zoo), bronić domu (którego nie mam) przed złodziejami lub żeby chodzić z nimi na zakupy (nie mam tak dużej torebki).


paris hilton z pieskiem


Na komentarze macie szansę tylko dziś, bo jutro wydarzy się coś bardzo ważnego. Wpadnijcie na mojego blogaska, jak zawsze z akademika, pracy, szkoły czy  punktu info w Empiku ( widziałem, widziałem 🙂  Autor was błogosławi )


—————————————-


* – „Lepiej się dwa razy dobrze wyszczać, niż trzy razy chujowo zaruchać” jak mawia mądre przysłowie**


** – no co 🙂 „wszak przysłowia są mądrością narodu” jak mawia mądre narodowe przysłowie


 

GŁUPIA ZIMA

Nie lubię zimy w mieście. W Konstytucji powinna się znaleźć wzmianka o urlopach migracyjnych dla mieszczuchów. Spadł śnieg – no to sru, lecimy w Alpy albo nad Morze Karaibskie.

 

Na koszt pracododawcy.

Nie mieszkam w ścisłym centrum miasta więc dotarcie do sedna jest dla mnie podróżą ze skrajności w skrajność.

 

Najpierw popadam w śnieżną skrajność. W śnieg będący kwintesencją śniegu. W śnieg biały, czysty, puszysty.
Czasem prawie metrowej wysokości.

 

I brnę do tego swojego tramwaju w tej kurwa, metrowej kwintesencji śnieżnego puchu.
Jedynie Człowiek-Szpadel* nie miałby problemów z udrożnieniem mojej trasy komunikacyjnej. On woli jednak, jak każda superpostać, snuć plan podboju Stanów Zjednoczonych.**

 

Czy u was także zimą pojawia się mobilna i jakby żywa kolonia zamarzniętych alejek, ulic i chodników, które nie stawiają żadnego oporu po nadepnięciu?

 

Potem wysiadam z tramwaju i wpadam w szarą breję pełną soli, moczu i innych ludzi, którzy chlapią i ciamkają tym gównem na prawo i lewo.
Te palanty z Zarządu Komunalnego chyba nie potrafią zrozumieć, że tak będą zawsze wygladały chodniki po użyciu soli…

 

Papryczki

 

Oczywiście jak co roku zima zaskoczyła drogowców tak mnie zaskoczyły moje papryczki.

 

Kriz zrobił sobie w lecie kącik przypraw. Rośnie mi w tej doniczce mięta, zabłąkana trawa, bazylia i w zasadzie tyle. Trudno przetrwać moją opiekuńczość, więc część pousychała 🙂
W dwóch innych doniczkach posiałem pomidory i papryczki.
O ile pomidory dojrzały i wyrosły na gigantyczne dwucentymetrowe kulki już we wrześniu, to papryczki miały moje obiady gdzieś. Były wytrwale zielone przez lipiec, sierpień, wrzesień, październik
Wpadło mi nawet do głowy, że może to odmiana papryki zielonej. Dupa – to nie była ta odmiana i wygrałem 15 minutowe wakacje w WC.

 

Co się stało gdy spadł śnieg?

 

papryczka

 

tutaj tez papryczka

 

Teraz ja już nie wiem czy trafiła mi się jakaś konserwatywna papryczka z Nowej Zelandii? „Jak dojrzeć to latem”.
Może powinienem powoli wytłumaczyć, że jest na drugiej półkuli? Tylko tak żeby szoku kulturowego nie przeżyła.

 

Seks

 

Zimą marzną mi stopy. Krew nie może być w dwóch miejscach jednocześnie, a ciężko znaleźć dziewczynę, która wybaczy mężczyźnie idącym do boju w skarpetkach. Może kupię sobie rajstopy?

 

Zimą mamy też najmniejszy wskaźnik rozpadów związków.
My faceci nie widzimy już na każdym kroku roznegliżowanych kobiet. Jeśli zobaczę zimą, panienkę w mini, to mogę tylko pozdrowić jej układ rozrodczy.
Że też nie wymarły jeszcze wszystkie tak głupie laski.

 

Skoro zimą partnerzy nie widzą lepszych alternatyw to się nie rozejdą. Są przy parnterze i mają pewny seks. Zniewalająco przystojny mężczyźna, po zdjęciu kurtki puchowej, nie okaże się gimnazjalistą. Takie ryzyko, w przypadku obcych, zimą istnieje 🙂

 

Pozazdrościłem pluszaków Segritty więc stworzyłem własny obraz metaforę:

 

Balw Anna
Państwo Bałw. Po lewej Bałw Anna po prawej Bałw Antek.

 

Piątek wieczorem jednak nie zmieni się nigdy, nawet zimą. Bo w facecie jest też inna miłość:

 

Balwanek
Pan Bałw ze swoją kochanką.

 

 

 

 

 

——————————-

 

* – Nad nim jest jeszcze wiele, pod nim nie ma już nic.

 

** – Podboje superbohaterów dzielą się na groźne i bardzo groźne.
Groźne to wszelkie próby zawładnięcia przemocą osadami ludzkimi.
Bardzo groźne to próby zawładnięcia kinami. „Superman 7 -Tym Razem Powraca Jeszcze Bardziej” czy „Spiderman 90210 – Człowiek Pająk kontra Człowiek-Kapeć” to tytyły prawdopodobnie już kiełkujące w głowach hollywoodzkich producentów.

 

 

1 7 8 9 10 11 17