ROZLICZENIE Z DZIAŁALNOŚCI BLOGA (2.09.06)

Tylko najstarsi czytelnicy pamietają, że powstała kiedyś idea publikowania na zakończenie miesiąca skąpych statystyk z bloga. (tu powstała)
Jak każda idea, tak i ta ewoluowała aby zostać jeszcze lepszą ideą.
W tym przypadku, podpunkt z pomysłem publikowania danych pozostał, zmienił się jedynie czas ich wrzucania tutaj z "każdy miesiąc" na "kiedy będzie mi się chciało".

Było to sprytne zagranie bo idei nie zabiłem, a i przy okazji nie musiałem nic robić.

A najlepsze jest to, że wy nie macie dostępu do moich statystyk i musicie mi wierzyć na słowo 🙂

Wczoraj znowu miałbym wypadek na rowerze. Nie wiem nawet czemu. Jak codziennie rano jechalem swoim rowerem do pracy i czytałem najświeższą gazetę. Najlepsze jest jednak to, że z niczym się nie zderzyłem, niczego nie przejechałem, do żadnej otwartej studzienki kanalizacyjnej nie wpadłem.
Po prostu postanowiła mi odpaść przednia zębatka, a chwilę potem powodowany braterską solidarnością także i łańcuch. Zrezygnował ze współpracy ciągnąc ze sobą tylnią przerzutkę.

Zawsze uważałem bezpieczeństwo za podstawę (dlatego trzymam gazetę tylko w jednej ręce gdy dojeżdżam do skrzyżowania), więc byłem bardzo zdziwiony obrotem sprawy. Wszak trzy lata temu dałem rower do przeglądu technicznego nawet. I wszystko było sprawne.

Dlatego też na zakończenie okresu wakacyjnego postanowiłem zrobic krótki przegląd także i statystyki.

Całkowita liczba odwiedzin: 10 448 (w tym 10 440 moich i rodziny)

 Jestem też światowcem. Mam wejścia z:

  • irlandia (93)
  • włochy (66)
  • wielka brytania (39)
  • niemcy
  • australia
  • francja
  • holandia
  • szwajcaria
  • belgia

A także z takich mocasrtw jak:

  • finlandia
  • austria
  • dania
  • kazachstan
  • szwecja
  • kanada
  • czechy
  • litwa
  • nowa zelandia
  • katar 

Miałem taki pomysł na progres, żeby próbować w połowie miesiąca osiągać tyle ile zdobyłem za cały miniony.

Nie była to pogoń na szczyty list bo musiałbym być kompletnym idiotą, żeby najważniejsza była dla mnie czytelność jakiegoś gównianego bloga. Chodziło o to, że wraz z większą ilością ludzi tu zaglądających, pojawiało się też parę osób cenniejszych, które potrafiły włączyć się do dyskusji czy też rzucić ciekawym komentarzem.

Wszystko wzięło w łeb 17 sierpnia. Cały mój zajebisty plan. Wtedy właśnie portal postanowił wrzucić link http://www.kriz.blox.pl na stronę główną w kategorii polecamy. Statystyki oszalały, a mnie pojawiło się tyle wejść, że żeby mój plan miesięczny zadziałał i podwoił wyniki musiałbym zmienić nazwę bloga na "Wszystko o Tokio Hotel, gry internetowe, IPody za darmo, opisy na Gadu-Gadu, tapetki na twojego bloga" i dużo się modlić.

A cennych osób za wiele by mi się tu wtedy nie pojawiło…

To tyle.

Udanego weekendu życzę.

 

REKLAMA DŹWIGNIĄ HANDLU?

To sobie pojadę teraz. Za wszystkie czasy kiedy Oni mogli podkurwiać jednostki wybitne mówiąc do nich z ekranu telewizora, a ja używając mojej jedynej broni – pilota – przełączałem kanał. Tam też prędzej czy później, pojawiali się Oni. Byłem bezsilny. Nie mogłem w spokoju obejrzeć ukochanej Matyldy Damięckiej wpierniczającej nakotyk na na nana Na Wspólnej.
W gąszczu reklam, które naprawdę warto było obejrzeć (bo reklama sztuką jest) pojawiały się spoty, które przy drugim obejrzeniu powodowały u mnie… denerwowały mnie (skoro reklama sztuką jest, nie sztuką jest stworzyć w tym nurcie kicz)


plazmowy telewizor Kriza (30 cali)

Teraz Imperator Kontraatakuje!

Bo i pojawiła mu się taka możliwość.

Zdaję sobie sprawę, że te reklamy, które mnie denerwują w swej nieznośności istnienia (wszystkie proszki do prania) są bardzo skuteczne i spełniają swój cel.

W momencie powstawania jakiejkolwiek reklamy Henkela – ja już wiem, że spełni ona w założeniu trzy punkty.

  1. Wypromuje dany produkt na zasadzie "społecznego dowodu słuszności"
  2. Producent reklamy za zaoszczędzone środki poopala się na Karaibach
  3. Wkurwi Kriza

Tyle. I ja się z Wami założę, że oni mnie naprawdę uwzględniają moją skromną osobę w swoich punktach na zebraniach organizacyjnych!


pierwszy telewizor (jeszcze czarno-biały)

Niektórzy nie wiedzą to już spieszę z wyjaśnieniami.
"Społeczny dowód słuszności" to technika manipulacji stosowana między innymi w reklamie. Na pewno kojarzycie wszystkie te spoty, gdzie emitowane są pochlebne wypowiedzi przeciętnych i przypadkowych osób nie zdających sobie nawet sprawy z tego, że są nagrywani.

Już oczami wyobraźni zobaczyłem przerażajacy scenariusz…
Standardowa rozmowa – Ona siedzi przy stole w kuchni, rozmawiając z głosem zza kadru i leje wazeliną jak może po nowym wybielaczu "XX". Pod koniec spotu głos mówi:

głos zza kadru: Dziękujemy za pani opinię. Małe zaskoczenie, ale potajemnie nagraliśmy naszą rozmowę na temat najlepszego wywabiacza plam na rynku "XX"
Pani Janina Dziwka /beznamietnym głosem oczywiście/: Naprawdę? Ojej, ojej będę w telewizji? Ale to dobrze bo może więcej osób zacznie korzystać z tego cudownego wybielacza "XX" tak jak cała moja rodzina i sąsiadki.


najnowszy telewizor Sony – Bravia

I tak mamy (jak nazwał ich David Barry) konsumentów z Marsa.

Czyli coś co wygląda jak człowiek, chodzi po ulicach/hipermarketach i nosi w głowie przygotowane pytania dotyczące proszku do prania OMO, czy też daje się oblewać smarami z silnika, sokami z porzeczek, olejem czy innym gównem i nie zauważa przyczajonej gdzieś cichutko ekipy zdjęciowej (złożonej z trzech operatorów kamer, pieciu dźwiękowców, dziewięciu ludzi z jakimiś zjebanymi błyszczącymi sreberkami, czterech ludzi od naświetlenia stojących koło swoich halogenów i z piętnastu asystentów dżwigających różne pudła i kontenery – uważajcie możecie ich łatwo przeoczyć).

Lista reklam, które wkurwiają Kriza:

vanish

  • stawkę otwierają reklamy Vanisha. Wszystkie. Kurwa, gdybym właśnie wyszedł ze sklepu ubrany w nowiutką koszulę i podbiegłaby do mnie jakaś cipa taszcząca butelkę oleju silnikowego, żeby go na mnie wylać…Dobra na początku byłbym zdziwiony i dałbym się zaprosić do jej pokoju (kto wie, może akurat chciała mnie bzyknąć, nie wiedziała jak zagadać, a że miała pod ręka butelkę oleju silnikowego zmieszanego z sosem vinegre …? Zakładamy wariant, że przeoczyłem trzydziestoosobową ekipę z kamerami latającą za tą babką) Ale jakbym zobaczył, że chce wyprać moją koszulę w akwarium, z namalowanym kółeczkiem (imitującym drzwiczki) i guziczkami to wtedy bym jej wypierdolił! Naprawdę! Zajebałbym dziwkę a potem po kolei każdego z ekipy.
    Ale, że w tych reklamach występują podstawieni aktorzy i mnie taka przygoda raczej nigdy nie spotka, dlatego mam ochotę zakurwić reżyserowi tych reklam i temu gościowi co w nich występuje i przez 45 sekund mówi mi, żebym nie przełączał kanału bo moje życie może się odmienić (za każdym razem się nabieram. Tyle razy mu zaufałem, a on zawsze mówi to samo 🙂 )

OBAL FLASHKĘ W NIEDZIELĘ

Niech będzie…


Spotykamy się jak co niedzielę żeby pograć w to co udało mi się wyrwać ze szponów sieci.


Na dziś przygotowałem dwie gry. Jedną, w której maksimum czego od nas autorzy wymagają to ruszanie myszką raz w prawo a raz w lewo. Druga natomiast przeznaczona jest dla czytelników, którzy chcą trochę pogłówkować.


Home run


homerun


instrukcja społecznie akceptowalna:


Zasady nie są bardzo skomplikowane. Wracamy naszym ludkiem po ciężkiej pracy do domu. Ludek jest zmęczony więc popija coca-colę z butelki. Ponieważ boli go brzuch, a wciąż popija colę idzie mu się coraz ciężej. Czasem próbuje coś zaśpiewać (dzieli się obdarzonym talentem z mieszkańcami mijanych dzielnic), wtedy trzeba go pilnować.


Kiedy ludek przechyla się w lewo łapiemy równowagę suwając myszką w prawo. Co zrobić gdy ludek przechyla się w prawo – nie mam pojęcia 🙂 Może ktoś z was mi napisze.


Absolutny udokumentowany rekord to 190 metrów.


Jeśli przejdziesz więcej niż 117 metrów to jesteś lepsza/lepszy ode mnie. Czytelnik, któremu się uda ten wyczyn zostanie przeze mnie nagrodzony wykasowaniem komentarza, w którym się tym czynem przechwala.


Jak to mówią wolność, równość i braterstwo.


instrukcja zwyczajna:


Zasady są banalne. Idziemy naszym najebanym jak Messerschmitt Bf 109 gościem i mamy utrzymać pierdoloną równowagę. Jest przejebanie trudno, bo facet nie wie gdzie podłoga, a gdzie niebo. Czasem wpada na pomysł rozdarcia mordy, wtedy gubi krok i trzeba się skupić, żeby się nie rozjebał o chodnik.


Kiedy gość ma przechył w prawo ratujemy go targając myszą w lewo. Co zrobić gdy ludek przechyla się w lewo – ni chuja nie wim 🙂


Najlepszy wynik znany mnie to 190 metrów.


Jeśli przejdziesz więcej niż 117 metrów to się wkurwię i ukarzę wszystkich tym, że jutro pojawi się nudny tekst. Jeśli wszyscy z was, gdy zobaczą, że zbliżają się do 117 metra, wypierdolą się grzecznie na chodnik, żeby mnie nie pokonać to w nagrodę przyłożę się jutro do noty, a mój pies dostanie swieżej wody do miski.


WEJDŹ DO GRY


Hapland cz.1


Tu musimy pogłówkować. Gra logiczna dla wytrwałych. Trzeba zapalić dwie lampki i otworzyć bramę.


tyle instrukcji.


Mnie się udało.


czas: 2 godziny i 12 minut (w tym suty obiad + opierdolenie psa, że przegrywam przez niego)


WEJDŹ DO GRY


No to powodzenia w niepokonowywaniu Kriza.


Umieszczę jutro pewnie jakiś ciekawy wpis 🙂


Jak mawiają w pewnych kręgach – papatki.


 


 

1 56 57 58 59 60 74