MITY II WOJNY SWIATOWEJ

„Czarno-biały telewizor o tacie moim film pokazuje
Czarno moja biała mama na telewizję pomstuje
Nieprawda, że tata nigdy nie nosił krawata
Rata-rata-rata-rata-rata-ta-ta-ta-ta-ta”


Dla czytelników Kriza rymował Kazimierz, syn Stanisława, Staszewski.


yugoton - yugoton - 04. czarno bialy swiat (Kazik)


Dawno temu, popełniłem byłem tekst o podziale świata na czarny i biały. Zatytułowałem go jakże myląco „czarno – biały świat” (klik). Moje bajanie dotyczyło jednak tylko jednego incydentu a że temat rzeka to nic tylko znowu zarzucić mą pisarską wędkę.


My lud prosty i głupi maszerując codziennie arteriami miejskimi, obserwując kątem oka miliardy billboardów, na których widzimy rozebrane modelki przekonywujące sześćdziesięcioletnie kobiety, że wsmarowanie kupy z alg morskich pod oczy wyretuszuje je lepiej niż Photoshop.
Widzimy osobowości telewizyjne zarabiające 60 tysięcy miesięcznie przekonywujące ubogich studentow do pożyczania „chwilówek”.
McDonalds’a oferującego tradycyjną starą kanapkę podlaną nowym sosem oraz nową kanapkę podłożoną starym boczkiem za 9 PLN.
Złowrogo wyglądającą promocję płaszczy – 30%.
Gdzieniegdzie wysmarowane sprayem „jebać ich klub sportowy. Nasz klub gurom”.*
Żeby nie zwariować czynimy więc mnóstwo uproszczeń.


billboard
proste komunikaty zdarzają się niezwykle rzadko


Żeby nam się mózgownica nie przegrzała nasze myśli krystalizują się w lakoniczne „kupić” „pożyczyć” „z czego robi się boczek?” „muszę omijać z kochanką te płaszcze” „ano jebać ten klub”.


Gdy czytaliśmy o zamieszkach w Grecji mieliśmy już z góry założoną opinię. W zależności od naszych poglądów wyciągamy z wiadomości to co jest dla nas najważniejsze a resztę odcinamy i zakopujemy w czeluściach podejrzanej historii naszej przeglądarki internetowej.


Gdy jesteśmy prawicowcami zauważamy, że opozycja jest koloru czerwonego i pomstujemy na komunę, która znowu na pewno chce przejąć władzę.
Gdy jesteśmy lewicowcami pomstujemy na rząd grecki, który jest wszystkiemu winien i ogranicza wolę ludu.
Gdy na udzie mamy tatuaż „chwdp” to krzyczymy wniebogłosy o tym jak to tak, że policjant może zastrzelić niewinne dziecko co to ledwo kamień udźwignąć mogło. „Drań celował w to dziecko tym swoim rykoszetem”.
A gdy w naszych żyłach praworządna krew wartkim strumieniem płynie to, łapiąc się za siwy włos swój, mamroczemy i trzęsącym się głosem pomstujemy na to bydło co chuligani i podpala wszystko dookoła. „Ja się pytam gdzie byli wtedy rodzice?”


Tak to jest. Prosty lud z nas i potrzebujemy uproszczeń.


Teraz nastąpi płynne przejście do tematu właściwego.
Baaardzo płynne. Płynne do tego stopnia, że przejście może troche się rozmywa 🙂


Co przychodzi wam do głowy gdy ktoś wspomni o czarno-białych filmach akcji?


czterej pancerni i pies



Oczywiście II wojna światowa.
Najwyższa pora, żeby dołączył sie do walki związanej z demaskowaniem mitów i narośli.


Wojna ta pojmowana głównie jako walka dobra ze złem. Alianci -vs- Oś.


W składzie drużyny Actimela grają: Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i Związek Sowiecki i Chile***
W składzie grzybów, bakterii i wirusów:  III Rzesza, Włochy, Japonia, Rumunia i Finlandia. Między innymi.


MIT PIERWSZY:
Dobre ZSRR


W tym przypadku jest duża różnica między tym czego uczy się Europa Zachodnia a czego Europa Środkowa.
Zachód uważał (niestety wciąż zbyt dużo osób uważa), że Sowieci byli fajni bo walczyli z Hitlerem a poza tym to w ogóle.
Natomiast kraje takie jak Polska, Ukraina plus cały pakiet bałtycki (Litwa, Łotwa, Estonia) doświadczyły na skórze swoich obywateli jak fajni byli sowieccy „wyzwoliciele”.
Moja świętej pamięci prababcia opowiadała mi, że podczas wojny niektórzy nadgorliwi Niemcy traktowali Polaków jak zwierzęta (bo takie były rozkazy) ale byli bardzo karni i gdy oficer mówił basta to szeregowy bastował.
Sowietów porównywała z kolei do „bandy dzikich zwierząt, którym ktoś dał karabin” i żeby szalejący Czerwonoarmista się uspokoił oficer NKWD (na przykład Kapitan Bezpieczeństwa Państowego) musiał powiedzieć magiczne „zbastuj bo ci jebnę” i go zastrzelić. Jeśli mu się oczywiście chciało.


Gdy wstukacie sobie w Wikipedię nazwę belgijskiej miejscowości Malmedy dowiecie się, że dokonano tam „masakry alianckich oficerów przez oddziały niemieckie”.
Gdy wstukacie Katyń w anglojęzyczną Wikipedię dowiecie się, że to miejsce zbrodni. Nie dowiecie się o mordzie 25 ooo polskich oficerów przez oddziały sowieckie


Oto interesujące was dane. Podczas masakry w Malmedy, Waffen SS zastrzeliło 84 amerykanów.
Pod Katyniem tylko w 1943 roku Niemcy wykopali ponad 4 ooo ludzkich szczątków. Świat wtedy nie wierzył, że zrobili to Sowieci.
To nie koniec ciekawych historii związanych z Malmedy.
Od 23 do 25 grudnia 1944 roku samoloty amerykańskie z okazji świąt Bożego Narodzenia bombardowały to miasteczko. Zginęło 200 cywili i… nieznana liczba amerykańskich żolnierzy ponieważ debile w dowództwie USA nie zauważyli nawet, że miasto jest pod kontrolą ich własnych wojsk.


Tyle o micie sprzymierzonego dobra.


Słynne zdanie Churchilla o tym, że „je kolację z diabłem” do dzisiaj ma w dupie wielu historyków, którzy o ZSRR wiedzą swoje.


MIT DRUGI:
Silna i Dobra Wielka Brytania


„Aby pisać historię, trzeba być więcej niż człowiekiem, ponieważ autor trzymający pióro wielkiego sędziego powinien być wolny od wszelkich uprzedzeń, interesów lub próżności.”
Napoleon Bonaparte


Tyle o teorii. W praktyce historię zawsze piszą zwycięzcy.


Wielka Brytania przed II wojną światową była Imperium. Ten demokratyczny kraj silną ręką rządził zamorskimi koloniami. Na potęgę Zjednoczonego Królestwa składały się kolonie i silna Marynarka Królewska. I tyle. Nic więcej.


Bardzo często słyszymy o militarnej potędze Zjednoczonego Królestwa. Po przeczytaniu tego wpisu na waszych twarzach pojawi się uśmiech za każdym razem gdy usłyszycie taką bzdurę ponownie.
We wrześniu 1939 roku siły lądowe naszego kraju były trzykrotnie liczebniejsze od wojsk Wielkiej Brytanii (Polska: 1 200 000 – UK: 402 000)
Mało tego. Gdybyśmy połączyli wojska królewskie z wojskiem Żabojadów (a przecież na ich pomoc tak bardzo liczyliśmy we wrześniu ’39) to liczebność takiej Zjednoczonej Armii Zjednoczonego Królestwa i Zjednoczonych Ze Zjednoczonym Królestwem Francuzów (w skrócie ZAZKZZZKF) wyniosłaby aż o sto tysięcy dusz więcej od wojsk II Rzeczypospolitej.



Tyle jeśli chodzi o potęgę. Teraz wrzućmy na ruszt Pannę Cnotę.


W 1940 roku Francja skapitulowała. Ponieważ walki toczyły się głównie na lądzie, generał de Gaulle wydał rozkaz aby ocalała Francuska Marynarka Wojenna pochowała się w portach w Afryce Zachodniej.
Brytyjczycy nie chcieli żeby francuskie okręty wpadły w oślizgłe łapska Niemców i Włochów i liczyli po cichu, że tak przy okazji przejdą pod ich dowództwo. Najwięcej najlepszych okrętów cumowało w Mers el-Kebir. Brytyjczycy zaproponowali Ślimakożercom porozumienie:


„Szanowni Francuzy i Panie Admirale
bardzo proszę o:



  • wypłynięcie z portu i sprzedanie łupnia Niemcom
  • lub obranie kursu na Martynikę i rozbrojenie okrętów pod okiem USA 
  • lub przekazanie nam okrętów

Z pozdrowieniami i tak dalej i tak dalej jeśli Pan odrzuci te rozsądne propozycje, muszę z głębokim żalem żądać zatopienia pańskich okrętów. Ma Pan 6 godzin”


Franuzi kurtuazyjnie odpisali coś w stylu:


„Dziękujemy za nadeslaną korespondencję, zapoznaliśmy się z panstwa opinią, jednak z całą stanowczością stwierdzamy, że mamy Pana w dupię…(zupełnie jak listy od Orange [przyp. Kriz]****)
Z przykrością stwierdzamy, że nie zastosujemy się do Pańskiego ultimatum. Jednakowoż obiecuję, że okrętów Niemcom nie przekażemy. A na zastosowaną przez Was siłę odpowiemy siłą. Pozdrawiam
PS. Co u królowej?”


Po 6 godzinach sytuacja wyglądała tak:


Katapulta


Katapulta


Francuzom nagle ubyło parę statków i 1297 marynarskich gęb do karmienia i wypłacania żołdu.


Nie mam pojęcia jak genialną strategię w operacji Katapulta obrała Królewska Marynarka, żeby zatopić stojące w płytkim porcie rufą do nich okręty „przeciwnika”. O zdarzeniu możecie poczytać tu (klik)


Tyle w temacie sprzymierzonego dobra.


MIT TRZECI:
To Aliantom z Zachodu zawdzięczamy zwycięstwo nad III Rzeszą
Lądowanie w Normandii i utworzenie drugiego frontu to był cios, który zniszczył hitlerowców.


 





A właśnie, że kupa. Owszem był to cios, który pomógł w zakończeniu II wojny światowej, ale wbrew temu co lansuje hollywoodzkie kino akcji nie był to taki wielki cmentarz.


Musicie sobie wyobrazić, że to na froncie wschodnim miała miejsce gigantyczna rzeź. To front wschodni rozgrzewał do krwistej czerwieni możliwości fabryk. To front wschodni zebrał największe żniwo i sprawił, że najwięcej matek zostało pozbawionych swoich synów.


Jak podaje Norman Davies w swojej ostatniej książce „Europa walczy” na początku wschodniej operacji „Barbarossa” walczyło 410 dywizji a walki trwały dłużej niż 46 miesięcy (czyli dłużej niż trwa umowa z waszym operatorem), natomiast  na froncie zachodnim walczyło 120 dywizji przez 10 miesięcy.


Normandia
Lądowanie w Normandii. To prawdziwe


Na wschodzie ginęły miliony i setki tysięcy żołnierzy w każdej większej bitwie. A na zachodzie?
W opiewanej przez filmy i książki operacji „Market Garden” zginęło dwa razy mniej żołnierzy niż w Powstaniu Warszawskim (żołnierzy!)


MIT CZWARTY:
Zbrodnie przeciwko ludności cywilnej popełniały tylko państwa totalitarne.


Smutna prawda jest inna.


Zbrodni dokonywały także państwa demokratyczne. Brytyjczycy nazywali to „niszczeniem morale ludności cywilnej wroga”.


Noc z 27/28 lipca 1943 – na skutek bombardowań Hamburga zginęło 50 ooo ludzi.
Podobnie było w Kolonii, Kassel, Berlinie czy w Dreźnie. Luftwaffe nie była w stanie bronić niemieckich miast przed nalotami bo była maksymalnie zaabsorbowana w działania… na froncie wschodnim. Gdyby zabrakło tam samolotów front mógł w każdym momencie pierdolnąć.


RAF tak działal bo Niemcy zbombardowali miasto Guernica w 1937, co Picasso nawet namalował:


Guernica Picasso


…trzeba przyznać, że cholernie dobrze uchwycił podobieństwo 🙂


Zachód podniósł wrzawę gdy nalot niemiecki na Coventry zabrał życie 500 ludziom. Nazwał to zbrodnią wojenną.
Ale czy to dało „dobrym” Aliantom moralne przyzwolenie na odwetowe ludobójstwa?


O Hiroszimie (drobne 75 ooo ludzi) i Nagasaki (znowu drobne 75 ooo drobnych Japonczyków) chyba nie trzeba wspominać.


Tak to już jest. II wojna światowa to wciąż zbiór mitów, niedomówień i przejaskrawień. I tak będzie dopóki kino akcji bedzie próbowało przyklejać sobie łatkę kina dokumentalno – historycznego. Dopóki politycy beda mieszać się do spraw, które powinny pozostać dla historyków (patrz zachowanie Instytutu Sztuki Filmowej przy projekcie o Westerplatte).


Happy End.


Czytelniku skoro dotarłeś do końca przez ten długi i nudny tekst to prócz mojej owacji, jedną dłonią czynionej, zasługujesz jeszcze na niespodziankę.


Krótko – Francuzi 🙂


Dowcipy takie jak te:


-Ilu żolnierzy potrzeba do obrony Paryża?
-Nie wiem, nikt jeszcze nie próbował go bronić.


-Ile biegów ma francuski czołg?
-5. Jeden do przodu i cztery do tyłu.


…zawsze mnie bawiły. Ale w każdej bajce tkwi podobno ziarno prawdy…


Przed wami krótki film z testów nowej francuskiej broni przeciwpancernej.
Żabojady postawiły na własne rozwiązania konstrukcyjne, żabojedzących inżynierów oraz raczej nie jedzące żab części pochodzenia francuskiego. Efekt… piorunujący.





 ———————————————–


* – Czasem zdarzają się poetyckie perełki. Ostatnio w pobliżu Galerii Kazimierz przuważyłem wiersz „Z Kazimierza chuligani, Wisłę cośtam** siekierami”


** – Nie pamiętam co dokładnie tymi siekierami robili, a wszak od dawna wiadomo, że „kijem Wisły nie zawrócisz”. Więc próbują siekierami


*** – Warto wspomnieć o niezastąpionym wkładzie Chile, które wypowiedziało III Rzeszy wojnę w bodajże kwietniu 1945 roku. Chwalmy brawurę Chilijczyków 🙂


**** – A Orange należy do France Telecom – teraz wszystko rozumiem!

POŻYCZ AUTOROWI STÓWY

Uwaga. Styl tekstu może być dla niektórych szokujący.
Czytać należy tylko i wyłącznie z przygotowanym w pewnym momencie podkładem muzycznym.
Tak nawet wtedy jak nie lubisz.
Trójkącik to inaczej play.
Play to inaczej odtwarzaj.

Obchodzenie urodzin to nic innego jak wystawianie na przyjemny dotyk swojej różowej, większej lub mniejszej, pychy i czekanie z błogim wyrazem twarzy na tych, którzy wyciągną swoje języki (lub w tym wypadku dłonie).

5-y grudnia to dzień jakich wiele, a jednak w kalendarzu jest tylko jeden taki dzień.
5-ego grudnia na świat przyszło wiele osób. Wymieniając chociażby: Jianwena (cesarza Chin), Walta Disneya, Józefa Piłsudzkiego, mnie, Stanisława Bareję i Monikę Niedek (wokalistka polskiego zespołu Queens) dam tylko parę przykładów jak wielcy ludzie przyszli wtedy na świat.

Jianwen był cesarzem Chin ale po pożarze pałacu stał się niewidzialny i wcale nie miało to związku z tym, że miał wielu przeciwników na dworze.

Walt Disney stworzył  postać Goofy’ego, którego uwielbiam i który nauczył mnie prawie wszystkiego. Na przykład jazdy na nartach mnie nauczył. Jeżdzę równie swobodnie jak on:

 

Józef Piłsudzki, wielki symbol wielu polskich nacjonalistów i który, jak przystało na wielu wielkich polskich Polaków, wziął i urodził się na Litwie. Skopał dupy bolszewikom.

Stanisław Bareja, dla mnie jest większym człowiekiem od Kaczyńskich, Niesiołowskich i Bartoszewskich razem wzietych.

Monika Niedek – zaśpiewała piosenkę „Ocalić świat” i tym czynem prawdopodobnie dorównała Winstonowi Churchillowi. Nie musicie jednak słuchać jak śpiewa wystarczy, że spojrzycie na jej zdjęcie. Efekt taki sam a w zupełnosci wystarcza:

monika niedek

No to zostałem ja. Teraz o mnie

(uwaga – dyskretny znak – zacznij odtwarzać)
(czytać powoli i dokładnie bo musicie mi się wszyscy dobrze zsynchronizować z muzyką)

 

Autor o potężnej sile umysłu. Stworzył postać Kriza, który okazał się mieć tak silną osobowość, że wchłonął swojego Twórcę i przeleciał wszystkie jego kobiety. Wiele z nich nie wiedziało, że są jego.

Pamiętam

Gdy przeglądam teraz mój blog, wspominam przyjemne chwile.
Pamiętam pierwszy komentarz – mój własny 🙂
Pierwszą komentatorkę – piękna i o bardzo drapieżnym umyśle – Tygrys skomentowała 11 czerwca 2006 roku wpis „Rozrywka intelektualna” 
Powstanie mojego pierwszego jednoosobowego fanklubu, w którym miałem mnóstwowe jeden groupie. Sander

Pamiętam pierwszy e-mail od Segritty. Stoi wydrukowany i oprawiony do dziś nad moim łóżkiem. Zdejmuję i pieszczę go czasami delikatnie dłońmi. Potem daję solidnego klapsa w stójkę, bekam i zasypiam odwrócony tyłem. Seg nie lubi przecież sentymentalnych cip.
Uśmiech w kąciku ust pojawia się gdy przeglądam komentarze pod pierwszą notą, która wywołałaby wojnę religijną, gdyby nie skończyło się tylko na tym, że część Świadków Jehowy wyruszyła na krucjatę przeciwko swojej inteligencji.

Pamiętam pierwsze nagie zdjęcie, które otrzymałem na moje konto pocztowe. Przekonywanie dziewczyny nie trwało specjalnie długo, może i miała bobra a obok wisiał wełniany sweter, ale człowiek miał wrażenie, że jest perkusistą Red Hot Chili Peppers.

Pierwszy miłosny list otwarty od Otwartej.

otwarty list miłosny
otwarty list miłosny

Prywatność

Zawsze pilnowałem mojej prywatności skrywany za firewallami, droidami w ostateczności sięgając po Kadu bota. Na nic to jednak się zdało bo znalazł sie psycholog kliniczny z 28 letnią praktytką, który popatrzył na moje niewinne bałwanki z jednego z wpisów:

baławnki

… i wydał osąd: „osobowosc narcystyczna, ze sklonnosciami do dominacji, jako partner zaborczy, niesklonny do kompromisow” A ja głupi myślałem, że ulepiłem dwa zwykłe bałwanki… Psychologia to potęga 😉

O, a teraz patrzę na słupki w statystykach odwiedzin. Płynnie układają się w falę popularności. Łagodnie się wznoszą by sięgnąć 31 000 odwiedzin, a potem delikatnie zmniejszają się i zmniejszają.
Gdyby to animować to przypominałyby penisa po długim i wyczerpującym seksie, który kurczy się pulsując…
Słupki opadają rytmem odpadających czytelników, którym znudziło się czekanie pół roku na wpis.

A teraz kolejny etap. Przyszedł ten czas. Moment doskonały aby ukończyć co się rozpoczęło. Powiedziało się Alfa trzeba powiedzieć Opel. Bo wszystko początek ma swój i koniec… Czas zamknąć blog. Bloga.

Ktoś płacze?

Chcoiaż trochę?

To może ktoś siąpie nosem?

Dobra kurwa. Jak ktoś miał katar i siąpnął wciągając kozy z powrotem na pastwisko pod Nosalem to też się liczy jakby płakał. Dranie.

Skoro płaczecie to super bo to znaczy, że znowu udało mi się was oszukać 🙂
Nic nie zamykam, nic się nie kończy ale wspaniały utwór „Across The Stars” wymagał mocnego uderzenia z mojej strony. Nie można go ot tak puszczać i pisać o jakichś pierdołach. Poza tym liczę teraz na bardziej emocjonalne podejście w komentarzach…

Dlaczego te blogowe urodziny są wyjątkowe?

Bo wiem, że w komentarzach, dumni jak paw, będą Ci, którzy trwali mocno w wierze oraz ci którym odpadły ręce i nie potrafili przestawić nosem strony startowej z powrotem na onet.pl. A oba przypadki łechcą moją autorską próżność.

Wyjątkowo na krótki okres czasu, podam też numer komunikatora. Jeśli ktoś będzie na tyle perfidny, że będzie chciał mnie pownerwiać i poprzeszkadzać to dostanie taką możliwość w nadchodzącą (być może) niedzielę.

Numer GG*: _ _ _ _ _ _ _

Czytelniku – dziś nie pytaj co Kriz może napisać dla ciebie – pomyśl co ty możesz napisać dla Kriza.

Tradycyjnie masz do dyspozycji mój e-mail, komentarze i środki masowego przekazu.

dmuchanie
Kriz dmucha najlepiej

 

——————————————————-

* – w tym miejscu pojawi się niebawem numer gg. Założę tymczasowe konto i dam możliwość (może w niedzielę) zainicjowania dialogu. Jak się to technicznie nie uda to spotkamy się na czat.interia.pl pokój: samotne matki 🙂

JAK ZDOBYĆ, PRZEŻYĆ I ZERWAĆ Z KOBIETA

———————————————–
informacje duszpasterskie:


Od teraz, żeby tchnąć więcej życia w blogacha, na którym w dalszym ciągu mi zależy (Sentyment. Sentyment i przekora, bo ostatnio prawie całe TWA się pozwijało) będę częsciej korzystał z Blipa. Dzięki temu będziecie mieli lepszy kontakt z Autorem i tym co marne a siedzi w jego głowie.
W chwili obecnej Blip znajduje się w dole po lewej stronie.
Będę umieszczać tam wszelkie słowa jak puch marne, które nie zasłużyły na uwiecznienie w części głównej. Takoż przepisy i potencjalnie wygrane numery lotto. Książe Rusi wrzuci tam też czasem jakąś sentencję ludową. Jeszcze o tym nie wie, ale wrzuci. Polecam czytanie Blipa, gdyż niebawem wielki dzień – stali czytelnicy wiedzą o czym mówię 🙂


————————————————


nikt tak nie rwie jak on
„nikt tak nie podrywa jak ja”


Dawno, dawno temu, gdy gimnazja jeszcze nie istniały, słowo „rwanie” kojarzyło się głównie z podnoszeniem ciężarów. Później jednak nastał czas intelektu i okres popisowych miłosnych podbojów naszej modrej polskiej i ambitnej młodzieży, który możemy czasem zaobserwować na ulicach.
I tak z każdym rokiem od utworzenia szkół pośrednio średnich, ubywa kobiet a przybywa „lachonów”, „niun”, „dżag”, „cipek”, które się „wyrywa”, „zawija na chatę”, „dzierga w dziurkę”* czy „smaruje sromotnie po sromie”**


No cóż – język polski wszystko strzymie.


Autor tego blogA absolutnie się tym nie przejmuje. Mało tego – raduje się z tego podziału i wszystkie „dziunie” spokojnie odstępuje kibolom, macho i wiejskim głupkom. Bierzcie i rżnijcie to jest bowiem dla was gówno. Mnie zostawcie kobiety.


Kocham kobiety. Uwielbiam je poznawać coraz bardziej i coraz bardziej odkrywać. Z tajemnic, z ukrytych pragnień i finalnie z ubrania… Dlatego często oglądam youporn.com.


Temat kręcił się koło mnie od dłuższego czasu, ale gdy ktoś mówi niewykorzystane tematy i stracone okazje to myśli – Kriz 🙂
Wreszcie się zabrałem za temat i efekty poniżej.


O tym jak je zdobywać. O tym jak je utrzymać. I o tym jak je porzucać.
(tak naprawdę nie będzie o tym jak je utrzymać, ale sentencja powyżej brzmiałyby w innej wersji słabo)


Podobnie jak z rwaniem ciężarów na „rwaniu” kobiet też można się przeliczyć lub uszkodzić.


PRZYPADEK A


ból istnienia


Z uczuciem kłucia w jądrach będziemy mieli do czynienia gdy przeszacujemy wagę tego metalowego czegoś do którego przytwierdza są ciężarki. Nie da rady podnieść, choćbyśmy nie wiem jak stękali i sapali?


Rozwiązanie jest proste.


Gdy czegoś nie możemy podnieść nie siłujmy się z tym co wieczór. Zróbmy przerwę. Potrenujmy i wróćmy do naszej wybranki w następnym sezonie.


Przykładowo:  Piękna, młoda dziewczyna. Niestety tancerka. Z tancerkami zawsze jest przejebane. Ciężko koło nich przejść obojętnie bo mają piękne, smukłe nogi, które są w dodatku bardzo rzadko owłosione (jeśli odestek owłosionych nóg przekracza 60% to znaczy, że popierdoliły ci się festiwale). Tancerki są też wybitnie kreatywne w łóżku.
Wada tancerek? Jeżdżą co chwilę na wszelkiego rodzaju konkursy czy inne potańcówki w telewizji, które tak naprawdę są organizowane tylko po to, żeby stado dorosłych i bogatych facetów poznajdywało sobie kochanki.


Jeśli jesteś biedny to masz problem. Tancerka zawsze mając do wyboru:


a) uroczego i inteligentnego faceta
b) uroczego, inteligentnego, dobrze ubranego, bogatego/wpływowego faceta


…wybierze literkę:


opcja b
b can do that


Dokładnie tak. 
Przykro mi bracie czytelniku, ale wszystko odbywa się w myśl ludowej mądrości „bogatemu połknie, biednemu wypluje”, tylko, że w tym przypadku przed biednym nawet nie otworzą się usta, które wypowiedzą „nie masz się co starać puchu marny”.
Niedoświadczona osoba może kręcić się koło tancerki aż się przekręci.


Dlatego ubogi czytelniku, który obrałeś sobie za cel tancerkę – nie walcz ze stadem udziałowców firm farmaceutycznych sponsorujących widowiska artystyczne. Odpuść sobie. Kup akcje TV Puls i módl się dużo w intencji OO. Franciszkanów. Może niebawem bedziesz bogaty. A może nie. Kombinuj, kombinuj nim jej wdzięki przeminą i wróć w następnym sezonie. Postaraj się wrócić w stylu lepszym od Andrzeja Gołoty.


PRZYPADEK B



trzeba mnie docenić za ten wybitny fotomontaż 🙂


Sztanga wygląda solidnie, zamierzamy włożyć dużo siły, żeby ją dźwignąć. Podnosimy i pojawia się to nieprzyjemne uczucie w krzyżu, że poszlo niespodziewanie… za lekko.


Podobnie z kobietami. W Empiku spotykamy piękną dziewczynę, która szuka szczęścia przy półce z naszym ulubionym autorem. Zapraszamy ją więc na wieczór, no bo czemu nie.


Wieczorem, podczas luźnej rozmowy przesiąkniętej kolorwymi drinkami, okazuje się, że jej ulubionym zagranicznym zespołem lat 70. jest Gosia Andrzejowicz, a przy półce z książkami znalazła się dlatego, że czekała tam na psiapsiółkę, która zrobi jej tipsy w promocji za dwie dychy.


—————————————————-


JAK OCENIĆ CZY PODOBAM SIĘ KOBIECIE


Ja nie mam z tym problemu. Podobam się kobiecie do pierwszego spojrzenia. Ty możesz mieć problem.


Musisz ją uważnie obserwować Kobieta swoje zainteresowanie facetem  okauje jedną z następujących czynności:



  • siedzi zwrócona do niego kolanami
  • ciągle dotyka swoich włosów
  • rumieni się
  • słucha z uwagą co mówi
  • ignoruje go
  • wychodzi z imprezy
  • pieści pod stołem jego penisa gołą stopą
  • zamyka się w toalecie z jego najlepszym kolegą

…czyli jak widać bardzo łatwo jest rozpoznać prawidlowo czy kobieta ma na nas ochotę.


Czasem jednak  kobieta wysyła sygnały bardzo, bardzo czytelnie. Niestety sytuacje jak  na rysunku poglądowym poniżej nie zdarzają się codziennie:


nieczytelny sygnał


Pozostaje przejść do kolejnego etapu, czyli…


———————————————


JAK PODERWAĆ KOBIETĘ


Złote rady Kriza:
Po pierwsze, nigdy nie poderwiesz fajnej kobiety w towarzystwie swojej mamy.
Po drugie, nigdy nie poderwiesz kobiety w towarzystwie inteligentniejszego i przystojniejszego kumpla. Nawet jeśli twój kolega jest gejem. Jeśli tak jest, to musisz się poważnie zastanowić dlaczego spacerujesz/chodzisz na imprezy z kolegą gejem.
Wcześniej tu nie wracaj.


Kobiety są pierdolnięte. Nawet te fajne i ładne. Pogódź się z tym.
Możesz być interesującym facetem z grubym penisem, fajnym samochodem a z kieszeni może ci wystawać nagroda literacka za wspaniałą powieść psychologiczną z elementami romansu (bestseller w UK, Hiszpanii, Niemczech, Etiopii, USNA***, Meksyku, Polsce, Szwecji, nie mówiąc już o tym, że Sanmaryńczycy wyrywają ją sobie z rąk) a ona cię spławi… ze względu na kolor twoich butów.
To się zdarza. Częściej niż powinno.


   Przystąp do działania


konie trojańskie


Spontaniczność jest przez kobiety uwielbiana. Chyba, że dziewczyna nakryła swojego ostatniego faceta na spontanicznym seksie ze swoim listonoszem i psem. To się jednak w przyrodzie zdarza rzadziej niż jednoczesy orgazm obojga partnerów, więc inwestuj w tą cechę.


Gdy brakuje ci tej cechy zawsze możesz przygotować wcześniej  scenariusz swojej spontaniczności 🙂
Kolejna sprawa to pierwsze słowa. Pierwsza czynność jest bardzo ważne. Dlatego uważaj, żeby to nie było beknięcie.
Osobiście najlepiej będzie gdybyś się z nią pokłócił. Wtedy na pewno cię zapamięta


Tu nasze drogi się rozdzielają. Kriz nauczył się, że zdobywanie kobiet na głośnych imprezach jest trudne.


MIEJSCE AKCJI: JAZZROCK
WYSTĘPUJĄ:
Kriz – jako Kriz
Brudna pipa z kolczykiem w ryju – jako Ona
Gościnnie:
Hałas i Łomot – jako Muzyka


Kriz: Czekasz na kogoś?
Ona: Coo?!
Kriz: Czy czekasz na kogoś?!
Ona: Cooo?!
Kriz: Jajco, ty głucha niewychowana brudna pipo z kolczykiem w ryju…
Ona: Lubię Sabaton!
Kriz: A ja twoją starą.
Ona: Wiesz, że mam kolczyk w języku?


Wiem, że istnieją faceci, którzy na głośnych imprezach poznają najwięcej kobiet. Ja, po pracy, nie mam do tego siły. Nie lubię tego też dlatego, że uważam głos (czyli to co mówię i w jaki sposób mówię) za jeden z najlepszych sposobów na zainstalowanie w kobiecie zainteresowania moja osobą. Jest bardzo nikłe prawdopodobieństwo oczarowania kobiety głosem podczas krzyczenia na nią. No chyba, że jesteśmy na festiwalu muzyki techno i drzemy mordę „łapki w góreeeeeee!” ale i ten przypadek mnie nie dotyczy.


   Komplementy


To jest po prostu nieprawdopokurwadobne. Używane rozważnie rozlożą nogi niejednej kobiecie. Paradoksalnie dziewczyny ładne są najmniej komplementowane.
UWAGA: „popieściłbym cię słoneczko”, „pokaż drugiego cycka” nie są komplementami, ale „czy twoje piękne pełne usta mogą possać mojego skromnego penisa” już są pochlebstwem, choć dość oryginalnym.O to chyba chodzi?


Mężczyzna musi być elastyczny. Jeden z moich ulubionych dialogów brzmiał następująco:


Facet: „Kocham cię do szaleństwa, gotów jestem umrzeć za ciebie, nie mogę bez ciebie żyć. błagam cię bądź moją po wsze czasy!”
Łona: „Żałuję, ale nie mam ochoty na poważny związek”
Facet: „A któż tu mówi o czymś poważnym?”


—————————————————


JAK ZERWAĆ Z KOBIETĄ


Przychodzi taki moment, w którym uważamy, że poznaliśmy już kobietę na wskroś i niczym więcej nas nie zaskoczy.
Przychodzi taka chwila, w której kobieta zamiast myśleć o tym jak wieczorem będę zrywał z niej rajstopy i uprawiał z nią seks na ławie, myśli o nowej tapecie w przedpokoju.
Przychodzi inna kobieta, lepsza.


Co z poprzednią?
Trzeba zerwać. Ale jak? Jak przystało na mężczyznę.


wersja 1





Jak tego nie robic? Przez SMS. Każdy kto kiedykolwiek zerwał ze swoim partnerem sms-em jest tchórzliwym małym siuśkiem.


Mozesz z nią zerwać podczas spaceru patrząc jej w oczy lub wykorzystać którąś z poniższych metod gwarantujących utratę dziewczyny:



  • zawsze się spóźniaj
  • wyprowadź się za granicę
  • zacznij pierdolić o „potrzebie swobody, abyś mógł się odnaleźć”
  • jeśli jest ładna przedstaw ją Krizowi
  • lub bogatszemu i przystojniejszemu koledze
  • całkiem otwarcie wdaj się w romans
  • powiedz jej, że jesteś biseksualistą
  • idź do łóżka z jej najlepszą przyjaciółką
  • idź do łózka z jej ojcem
  • zmień płeć
  • stań się maniakiem religijnym
  • powiedz jej, że jesteś przybyszem z obcej planety i musisz wracać na ojczystą Betelgeuse
  • wepchnij ją pod autobus
  • wepchnij ją pod tramwaj
  • przedstaw jej swoją żonę
  • przedstaw jej swoje dzieci
  • umrzyj****

Tyle od Kriza. Tera wy. W komentarzach z przyjemnoscią poczytam opisy waszych najgorszych randek, najgłupszych tekstów jakie usłyszeliście 🙂  


——————————————–


* – no dobra, „dzierga w dziurkę” sam wymyśliłem 🙂 


** – wiem przegiąłem w drugą stronę…


*** – United States of North America, baranie.


**** – Cathy Hopkins – dziękuję 🙂

1 16 17 18 19 20 74