Archive of ‘Złote Wpisy’ category

NASZE WIELKIE GRECKIE DYSTRYBUTORY

Darz bóbr!

Całkiem niedawno, podróżując autobusem nocnym, rozmawiałem z koleżanką na temat postępującego skretynienia coraz większej części społeczeństwa kinowego.
Sformułowała ona prostą i łatwą do wypisania na sztandarach, myśl: „ludzie to debile, idioci, stado baranów” (to zupełnie jak twój aktualny chłopak – pomyślałem).
Jak dobrze wiecie jestem osobą, która wierzy w prostych ludzi.
Zacząłem więc przekonywać koleżankę, że ludzie nie są tak do końca głupi, chociaż troszkę przeszkadzał mi współpasażer, który od dobrych czterech przystanków próbował, różnymi sposobami, przekonać kasownik do sprzedaży biletu.

Powiedziałem więc do telefonu:

Ewelino, czy nie sądzisz, że dużą odpowiedzialność za sytuację ponoszą…kretynie to jest kasownik! Jak ty, kurwa, chcesz kupić bilet kasownikiem?! A swoje obiady żresz dupą? Skup się! Obok masz olbrzymią, kwadratową maszynę z przyciskami, jak myślisz do czego ona służy…tak…TAAAK, WŁAŚNIE TA Z NAPISEM „BILETY”! Proszę uprzejmie, cieszę się, że mogłem pomóc…także polscy dystrubutorzy filmów?

Drodzy czytelnicy, smutna prawda jest niestety taka, że podobnie jak w multipleksach – im wyżej w hierarchi tym trudniej znaleźć człowieka, który lubi filmy – tak samo, już niestety od dawna, w firmach parających się trudną sztuką pozyskiwania oraz tłumaczenia filmów dla Polaków, pracują już sami korpospecjaliści w Działach ds. Marketingu; Finansów; Tłumaczenia Tytułów Tak Żeby Widz Wiedział Czego Się Spodziewać; PR; oraz Dział Przygotowywania Zwiastunów Tak Żeby Widz W Życiu Się Nie Spodziewał Jakiego Gatunku Będzie Film, A Nawet Jak Się Spodziewa To Żeby Był Zaskoczony, Że Ta Komedia Romantyczna Jest Tak Naprawdę Dramatem, Na Który Załóżymy Się O Co Chcesz, Że Normalnie Byś Nie Przyszedł, Bo My Się Znamy Lepiej Od Ciebie.

Jestem też pewien, że każdy szanujący się dystrybutor ma  niezwykle rozbudowany (intelektualnie) Dział Filmów, Do Tytułów Których Możemy Dorzucić „Nasze Wielkie Greckie Cośtam” oraz trzyma korpo pocztę na Onecie bo Krysia powiedziała, że tak będzie taniej.

Przypuszczam, że Specjalna Komórka Magazynowa Zaopatrująca Działy W Duże Literki Do Mocowania Na Drzwiach ma zawsze pełne wiadra roboty.

Jednym z moich ulubionych (ale nie najbardziej) dystrybutorów jest firma United International Pictures, która chyba zajmowała się także kilkustronicową ulotką rozdawaną za darmo w kinach, o wdzięcznej nazwie „HIT! Największy Magazyn Filmowy”

Było to w czasach, w których całkiem niezłą autoironiczną komedię naśmiewającą się z przemysłu filmowego „Tropic Thunder”

 

…UIP w niezwykłym przypływie radosnej weny twórczej przetłumaczyło na, uwaga: „Jaja w tropikach”. Noczysztoniegeniusze…?

Wtedy napisałem na blipie, że powiesiłbym za jaja w tropikach osobę, która to wymyśliła.
Wracając do tematu ulot…tfu największego magazynu filmowego. Uwaga, uwaga – usiądźcie wygodnie:

 

 

TA-DAM!:

 

Skoro już ustaliliśmy, że jestem przemądrzałym i marudnym krzykaczem, który znajduje przyjemność w pisaniu obraźliwych tekstów w necie będę kontynuował.

Każdy z nas ma w swojej głowie parę Hitów, ponieważ w tej kwestii panuje u nas wolna amerykanka.

  • „Reality Bites” to dla tłumacza „Orbitowanie bez cukru”
  • słynna Die Hard czyli Szklana Pułapka, która spowodowała później lekkie problemy przy dalszych częściach, które z szybami miały tyle wspólnego co Krakowski Szybki Tramwaj
  • podobnie z „Prison Break”
  • „Chłopaki też płaczą” czyli „Forgetting Sarah Marshall”
  • „Dan in real life” stało się u nas „Ja cię kocham a ty z nim” (nie mylić z „Ja cię kocham a ty śpisz”)
  • miejsce na reklamę
  • Dirty Dancing to oczywiście Wirujacy Seks (ale i tak lepiej niż Brudny Gdańsk)
  • miejsce na wasze propozycje

Drugą widoczną grupą filmów są tytuły, które niczym maleńkie spaprane i zapomniane przez Boga glony, ukradkiem rozglądają się w odmętach Oceanu Kupy i tylko czekają, żeby podpiąć się pod metaforycznego Titanica.

-Kto Ty jesteś?
-Polak Mały

-Jaki znak Twój?
-Orzeł biały

-Czym napisy?
-Krwią i blizną

-Skąd wiesz, że film będzie komedią
-Bo w polskim tytule zalatuje greką.

Swego czasu nakręcono „Moje wielkie greckie wesele” („My Big Fat Greek Wedding”)
Od tamtej pory, żeby broń Boże nie zmuszać zabieganego Polaka do myślenia, film, który jest w założeniu komedią i który nie ma absolutnie nic wspólnego z poprzednikami będzie nosił w miarę podobny tytuł. Noczysztoniegeniusze?

Mieliśmy już Moją Wielką Grecką Wycieczkę („My Life in Ruins”) ostatnio pojawiło się „Nasze Wielkie Rodzinne Wesele” („Our Family Wedding”) czekamy na więcej wspaniałości kochani dystorsj…dystrybutorzy!

Dziękuję wam za ograniczanie chaosu na rodzimym rynku, dziękuję za Stefana Malutkiego („El Raton Perez” – czyli mysz Perez), który koło Stuarta Malutkiego nawet nie przekicał, dziękuję za „Egzorcyzmy Dorothy Mills” („Dorothy Mills”). Poczciwa Dorota ma tyle wspólnego z panną Emily Rose co szyba z Krakowskim Tramwa…eee to już było… no to co szyba z szybowcem!

Jeszcze jedną zabawą, w którą grają nasi dystrybutorzy to żonglerka gatunkami filmowymi.

Film „Edge of Darkness”, który był w założeniu thrillerem przetłumaczono jako „Furia” i promowano jako kino sensacyjne z Melem Gibsonem.
„Sztuka Zrywania”? Bardzo dziękuję za spierdolenie mojej randki tą „komedią romantyczną”
„Marley i ja” kolejna zabawna komedia romantyczna. Komedia romantyczna o dorastaniu i przemijaniu. A słyszeli wy durne dystrybutory kiedys o określeniu „komedioDRAMAT”?!

Przekażcie pani Krysi, że mogę kupić wam pieczątki z różnymi nazwami gatunków, bo jak na razie na wszystkie kopie przybijacie tylko dwie: sensacja/komedia romantyczna…

Pasja – sensacja, Popiełuszko – sensacja, PS Kocham Cię – komedia romantyczna… A Irena Sendlerowa uratowała dwa razy więcej ludzi niż Oskar Schindler

Na koniec mojego machania tępą szabelką nie da się nie wspomnieć o, moim zdaniem, największym faux pas, w ostatnich latach (chciałbym móc napisać „polskiej dystrybucji”) wskazywania Polakom co mają oglądać a co nie.

KINO ŚWIAT – za Hurt Lockera. Film mógł się podobać lub nie, kwestia gustu (ja wolałem „Jarhead”) jednak wspomniana Pani Krysia, która zmierzyła film słupkami i wykresami uznała, że tego film nie ma po co sprowadzać na polski rynek. Zabierając tym samym zwykłemu widzowi możłiwość obejrzenia czy ocenienia i podyskutowania o tym tytule.

Następnie film dostał parę drobnych nagród:

…w pośpiechu zaczęto więc tłoczyć DVD. Gdy film dostał jeszcze kilka Oscarów udało się zdążyć wrzucić Polakom film do kin.
Miesiąc po premierze DVD i emisji na CANAL+ oraz półtora roku po pierwszej emisji na festiwalututaj więcej informacji )

KINO ŚWIAT zaskakiwał wiele razy. Mam wrażenie, że ta firma składa się jedynie z marketingowców i to w dodatku takich, którzy są darmowi i spadają z nieba na betonową ulicę głową w dół.

Dobór oraz ilość reklam to ich mocna strona.
Kupiłem sobie piękne wydanie filmu Quentina Tarantino „Death Proof”.
Naprawdę ładnie wygladające pudełko.
Przed filmem umieszczono reklamy – w końcu film ambitny, nie będzie się zbyt dobrze sprzedawać.  Napisałem reklamy? Chodziło mi o całe pasmo górskie reklam. Z gatunku tych nieprzekraczalnych w zwykłym odtwarzaczu. Jest tych reklam jedynie 3 minuty i 35 sekund (czyli film bardzo niszowy)

Po ładnej reklamie Samsunga, chyba tylko, żeby zaszkodzić reklamodawcy, na zasadzie kontrastu oczy i uszy moje uświadczyły czegoś takiego:

 

nagrywałem telefonem komórkowym, wybaczcie jakość

 

TAK. Ona pierdła! Prawda, że umieszczenie tej reklamy jest niezwykle roztropne? W końcu po Death Proof sięgają wielbiciele Bundych czy Świata według Kiepskich.

 

TU ZACZYNA SIĘ POINTA POLSKI WIDZU!!!

Zamiast zatrudniać wszędzie na staż studentki Zarządzania i Marketingu prosto po prestiżowej Duższej Szkole Zarządzania i Marketingu im. Księdza Persji wystarczy czasem sięgnąć po kogoś kto kocha film, żeby podrzucił parę pomysłów.

Skoro już jest ogromne parcie, żeby tłumaczyć to zamiast nieszczęsnych Ajajaj w Tropiku, można było pomysłem internetowego krzykacza i mądrali Atue, zatytuować dzieło „Pluton Jeleni”
Prawda, że się da? Da się, tylko trzeba chcieć.

Zamiast podejmować decyzję o sprowadzeniu tytułu do Polski w oparciu o wykresiki i szabloniki robione cyrklem Pani Krysi, która pracując w księgowości przeżyła już dwie wojny światowe i jeden zryw niepodległościowy – można uważnie poczytać zagraniczne fora internetowe, tam gdzie premiera już się odbyła. Że nie wspomnę o spacerze na – O ZGROZO – festiwal filmowy.

UWAGA POLSKI WIDZU. JEŚLI KLIKNIESZ NA PRZYCISK DODAJ KOMENTARZ BĘDZIESZ MÓGŁ DODAĆ KOMENTARZ POD TYM WPISEM.

KLIKNIĘCIE ANULUJ – ANULUJE TEN WPIS

PS: Skoro mam już okazję to szczerze rekomenduję klawy sajt jakim jest serwis Zakazana Planeta!

 

SZCZEK TWOJEJ PAMIĘCI!

 

Z niezwykłym smutkiem i żalem powiadamiam, że autor wielu wpisów na naszym blogu, aktor, inspiracja (klik w link klik w link2 klik w link3 ) oraz przyjaciel Autora
od co najmniej 17 lat, zmarł we śnie 29 października po nieprawdopodobnie wielu ciężkich chorobach.

Ostatnie kilka tygodni przeleżał i jedynie szczekaniem prosił o wyniesienie go na zewnątrz, podanie miski z wodą, podniesienie go na drugi bok itp…

To już czwarta bliska osoba, którą zabrał mi ten jakże wspaniały 2010 rok.

Redaktor Pif wycofał się tym smutnym sposobem ze spółki, na pół roku przed ukończeniem 18 roku życia, a co za tym idzie przed wypłaceniem mu obiecanych 2700 złotych za wszystkie dotychczasowe role w filmach i serialach.

Ta lepsza historia Psa Pifa rozpoczęła się z chwilą odnalezienia go na krakowskich torach tramwajowych, na których położył się po zderzeniu z samochodem.
Wtedy też przygarnięty szybko stał elementem intelektualnych rozgrywek i wyścigu zbrojeń dotyczącego łamania zabezpieczeń i otwierania kuchni/lodówki w moim domu.

Pies Pif zepsuł miliardy moich randek, zjadł miliardy moich obiadów oraz odbił mi jedną dziewczynę.
Pewnie właśnie dlatego to jedna z najsmutniejszych chwil mojego życia.

SZCZEK Twojej pamięci!

Twój Pan i Wierny Przyjaciel,
Kriz

Pies Pif

 

——————————-

 

 

 

NOC Z KOBIETA

Noc z kobietą jest kontynuacją tekstu „Bunkier Kriza” dostępnego tylko w dobrych salonach prasowych i tu (klik)





Godzina 22.oo czasu na prawo od Greenwich.
Gdzieś w kosmosie…


Piękne ujęcie na planetę matkę naszą dryfującą w kosmosie. Kamera przesuwa się coraz bardziej w kierunku Ziemi. Płynny i wyglądający na kosztowny ruch sprzętu rejestrującego ukazuje nam detale krowiego placka na niebieskim tle. To kwitnie Europa. Kamera opada coraz bardziej i coraz bardziej pozbywając się kosmicznej ramki (zapewne także kosmicznie kosztownej), widzimy już tylko kontynent i niebieski ocean.
Piękny efekt, na który Kriz zaciągnął kredyt we frankach szwajcarskich, ukazuje wam teraz zielony dywan środkowoeuropejski.
Kamera pewnie prowadzona opada coraz niżej…





Tak! A oto południe naszego kraju. Opadająca kamera rejestruje pięknie rysujące się Tatry.
– Gówno widać a nie Tatry – powiedział operator przywiązany do spadającej z nieba kamery.



W centralnym punkcie obrazu pojawia się czarna kupa, którą przecina czarna wstążka.
To Kraków – znane na cały świat siedlisko królów polskich, smoków i jedwabników. Miasto o imperialnych ambicjach, jedynie tymczasowo eksporter obwarzanków i podwawelskiej.



Do kamery widocznie zbliża się część miasta na południe od Wisły.
Tak, ach ach, to miejsce, w którym zaczynają się opiewane przez poetów Karpaty.



Na obrazie możemy już rozpoznać czerwone dachy budynków, białe dymiące kominy, a już za chwilę w ujęciu, które jest najdroższą produkcją w historii jakiegokolwiek bloga z najlepszej platformy blox, oczom waszym ukaże się czerwony dach willi Kriza, w której toczy się dzisiejsze opowiadanie…


-Chuj się jego ukaże, źle se kurwa wymierzyłem – dodał z trudem, targany wiatrem operator.



  I tak projekt „Kriz jądrem Krakowa”, na który państwowy Instytut Sztuki Filmowej przeznaczył 225 milionów euro, przy którym współpracowała sama NASA, do którego zaangażowano najlepszego operatora prosto z planu Kroniki Krakowskiej, a sam Autor powiększył debet na swoim koncie do minus pięciu złotych i czterdziestu siedmiu groszy…
…spektakularnym mlaśnięciem zakończył się w dziale rybnym krakowskiego Carrefoura.
Dokładniej wśród karpi.



Tymczasem 1200 metrów obok także coś mlasnęło:


Pokój Kriza, parter, godzina 22.1o.


– Słyszałeś? Coś mlasnęło za oknem! – powiedziała Ewa* siedząca nabliżej okna
– To pewnie operator – odpowiedział mylnie Kriz siedzący na swoim łóżku, które składało się z materaca i podłogi pod materacem.
– Kto?! Nieważne powiedz mi raczej… Hej, coś przeleciało za oknem!
– Operatorzy lubią czasem coś przelecie…
– Nie – przerwała – to była jakaś ośmiornica! – powiedziała podejrzliwie zbliżając nos do szyby
– Mówię, że operatorzy lubią czasem coś…. – zaczął Kriz, dłubiąc w jakichś notatkach.
– Możesz to sprawdzić? Może jakiś ptaszek złamał skrzydełko i spadł z dachu i trzeba mu pomóc? – spojrzała na niego lekko szklącymi się oczyma.


„Tak, kurwa, w środku nocy. Pewnie zasnął i się spierdolił  z dachu” pomyślał podnosząc się z legowiska, które po oficjalnym nazwaniu go łóżkiem było prawdopodobnie najbardziej dumnym materacem w całej Polsce.
Autor otworzył swoje okno na parterze i spojrzał w dół.


– Żadna ośmiornica, żadne gołąbki, tylko spaghetti, chyba po bolońsku. – ocenił – Sąsiad z góry znowu zaprosił kogoś na zrobioną przez siebie kolację i hmm… na chwilę wyszedł do toalety… Kobiety uczą się przy nim na pewno refleksu.


Śpimy razem na materacu? – zapytała
…W łóżku. Tak i nie pogniewam się jeśli weźmiesz prysznic. 


W czasie gdy Ewa poszła skorzystać z toalety, Kriz przygotował świeżą pościel. Ładną w kwiatki.

– Krrrriz?
– Tak Ewo?
– Mieszkasz ze współlokatorkami, które jak rozumiem wyjechały.
– Si. One mają osobny pokój to dlatego w moim jest taki porządek 🙂
– Znalazłam wasz kubek na szczoteczki do zębów.
– Brawo
– Wiesz po co fabryki produkują szczoteczki w różnych kolorach?
– W twoim kontekście mówi się „czemu” nie „po co”
– Czemu?
– Bo tak brzmi lepiej, sądzę
– Nie czemu „czemu” tylko czemu różne kolory?
– Ażeby zarabiać
– Ażeby sie nie myliły konsumentom gdy z nich korzystają
– Dupa tam.
– Macie wspólny kubeczek na szczoteczki a w nim macie trzy niebieskie szczoteczki do zębów. Wiedziałeś o tym?
– To dlatego zawsze gdy sięgam do kubka to za pierwszym razem udaje mi się wyciągnąć moją szczoteczkę! A myślałem, że mam taką magiczną moc.


Kraków, podłoga Kriza, godzina 22.35
Znaczy materac.
Jeszcze raz.

Pokój Kriza, łoże jego zacne, godzina 22.35


Po mniej więcej 15 minutach wkurwiającego wiercenia się Ewy, Autor nie wytrzymał:


Pokój Kriza, łoże jego, godzina 22.35 + 15 minut


– Czemu się tak wkurwiająco wiercisz? Śpijżesz**
– Coś dużego mnie uwiera w pośladek
– No to na pewno nie ja
– Co to jest? – Spytała wyciągając rakietę tenisową spod kołdry.
– Rakieta tenisowa – odpowiedział Kriz, który czerpał przyjemność z odpowiadania na cudze pytania retoryczne – Mam jeszcze drugą do badmintona – dodał z dumą w głosie.
– Krizzz. Nie mogę rozprostować nóg
– Nie moja wina, że masz dłuższe niż ja.
– Co to jest to zimne i podłużne?
– Moja pała
– ?
– Metalowy drążek do podciągania się. Służy do celów obronnych.
– W łóżku?!
– Kiedyś może się przydać.
 Dobra dość – wstała i zapaliła światło – Na cholerę ci tyle pierdół? Wiesz dlaczego nie mogę rozprostować nóg?
– Bo leży tam piłka?
– …
– Czysta jest. Popatrz jest napisane „Premier League” i autograf zna…
– Co to jest? PINGWINEK?!
– Jestem wrażliwym mężczyzną XXI wieku. Nie mogę go tak na mróz… 🙂



– A to? – spytała wskazując na stos książek.
– Stos książek, zawsze czytam parę naraz
– Duży rozstrzał dzieł:  „Psychologia Społeczna”, „Wielki Orgazm”, „Zarys Dziejów Polskich” i Dilbert – cynizm można było czerpać wiadrami z tonu jej głosu -Jakimś cudem jakże podobnych sobie Kapuścińskiego i Markiza de Sade rozdziela twój kalendarz… z 2008 roku. A „Szkolenie z biezpieczeństwa informacji” musisz to tu trzymać?
– Nawet nie wiesz jak się przy tym dobrze zasypia…




– Dosyć robię porządek! – ton jej głosu był tak ostry, że najlepiej byłoby wylać cynizm i włożyć sobie wspomniane już wiadro na głowę


Tylko kobieta jest w stanie zacząć robić porządek o późnej porze. Nagle zaczęły latać moje joysticki, pamiątki.
Kolekcja moich identyfikatorów została sprawnie przygwożdżona do ściany i powieszona sprawiedliwym wyrokiem.
Piłka została wykopana do przedpokoju.
Książki poszły na stos.
Znalazły się plecaki, parę ubrań o których zapomniałem.


Z jej wyjazdem zapanował porządek a mimo wszystko do dziś nie potrafię znaleźć mojego pingwina i sześciu złotych.


WNIOSEK 1***: GDY KOBIETA DOSTANIE SIĘ ZBYT BLISKO MĘŻCZYZNY WYWRÓCI WSZYSTKO DO GÓRY NOGAMI I UPORZĄDKUJE JEGO ŻYCIE


WNIOSEK 2: KOBIETA ODCHODZI Z ŻYCIA MĘŻCZYZNY RAZEM Z JEGO PSEM (LUB PINGWINEM) I JEGO MAJĄTKIEM.


 


——————————————————-


* – patrz wpis „Bunkier Kriza”


** – naleciałości krakowskie


*** – zwrot „wniosek” a także wszystkie pododne jak „puenta”, „wyjaśnienie”, „wniosek 1”, „wniosek 2” „wiosen” i „sosen” są zarejestrowanymi znakami towarowymi Harry’ego122 oraz blogu „Polarny – takie tam gadanie” i może podlegać ochronie i w ogóle.


 


 

1 2 3 4 5 6 7