ŻELAZNA DZIEWICA

Słowo na Piątek.


Co robi dziewczyna, która ma chłopaka/dziewczynę/narzeczonego/męża, która chce się odstresować, rozluźnić i pobawić wieczorem „na mieście”?
Chce sobie pofolgować, ale ostatecznie zachować pewien umiar w tym co zrobi?


Odpowiedź jest prosta.


 


Wystarczy, że nie ogoli nóg i założy spodnie.


 


Czyż to nie lepsze od zakładania niewygodnego, żelaznego pasa cnoty?


bleh…

LUDZIE TACY JAK TY

Dasz Bur.

Jak dawno nic nie napisałem do tej rubryki. Świeżakom już tłumaczę o co kaman. "Subiektywny przegląd nieświeżej prasy" to jest mój autorski przegląd gazet, tygodników, magazynów "lub czasopism". W tymże dziale nie wyśmiewam się, nie jestem cyniczny i nie ironizuję. Czyli jak zawsze.

Czuję, że dużo roboty przede mną bo mury uczelni dziennikarskich poopuszczały ostatnio jakieś lebiody, którym się wydaje, że dziennikarstwo to zrobienie kupy tak żeby jak najwięcej osób ją zobaczyło i żeby wszyscy myśleli, że pachnie. Fiołkami kurwa od razu.

W tym tygodniu nie piszemy o:

  • Zastępcach redaktorów naczelnych, którzy mają w dupie o czym piszą ważne, że sobie coś napiszą i ważne, że wydrukują mu to na błyszczącym papierze. Bo doszliśmy do wniosku, że nie napiszemy o nim nawet jak wyda książkę "Dotarłem do ją jądra wiedzy i prawdy. …czyli u Stwórcy na herbatce"

 

  • "Dziennikarzach" portali internetowych, którzy oszukują czytelników tytułami swoich wypocin, byle ktoś przeczytał newsa. Ja jestem debilem ale potrafię nazywać swoje wpisy w sposób przykuwający uwagę (vide "Twoja siostra jest prostytutką"). Oni nazywają wiadomość "Przemysław Saleta w śpiączce" i dopiero w tekście dodają, że farmakologicznej. Może go kurwa mieli na żywca kroić i zszywać? Nie piszemy bo chcemy doczekać czasów gdy wiadomość o zmianie ambasadora Australii będzie zatytułowana "Darmowe dzwonki i mp3 na komórkę".

 

  • Kominku. Biedaczyna zawsze był pomijany we wszystkich poważnych publikcjach dziennikarskich i gdy w końcu ktoś o nim napisał okazało się, że redaktor jest tylko kryptomasochistą.

 

Dziś mam dla was gratkę.

Modna Pani Domu, wydanie świąteczne.
Siedząc w ubikacji wertuję strony w poszukiwaniu przepisów. Szukam też rubryki ze zdrowiem intymnym, bo lubię czytać o problemach z krostami kobiet po czterdziestce.

Znajduję coś lepszego. Znajduję rubrykę "Ludzie tacy jak ty" a tam wspaniały ryp…ryp…ryportaż.


"ta kobieta widzi przyszłość w filiżance kawy"

To wiadomo od zawsze – jak kawa to Kriz. Z perwersyjnym zainteresowaniem zacząłem więc czytać tekst.
Otóż główna bohaterka tekstu Ałła Kulina odczytuje przyszłość zaglądając w kubek kawy…

Super, prawda?

To nie koniec, postanowiłem przytoczyć wam jedną z jej wróżb. Oto co kawa powiedziała Ałłi…Ałłej, no tej Ormiance, na temat młodej dziewczyny, która przybyła po wróżbę.

Nie spadnijcie z krzeseł.

"…pozna chłopaka, zakocha się, wyjdzie za niego mąż, urodzi dziecko i bedzie szczęśliwa."

Jestem pod absolutnym wrażeniem wróżki, która przewidziała, że młoda dziewczyna, w przyszłości, pozna faceta i bedzie miała dzieci. Bogu dzięki Pani Domu, że w jej składzie znalazła się reporterka Jolanta Pilipczak, która popędziła do Ałły i zrobiła obszerny, dwustronicowy reportaż.

Kawa to Kriz więc tylko Kriz może z kawą rozmawiać i tylko mnie zdradzi ona przyszłość. Będę patrzył teraz na zdjęcia dzielnych fotoreporterów Pani Domu i podzielę się z wami tym co Wielka Fusa do mnie przemówiła.


"brązowe zacieki wewnątrz filiżanki to dla Ałły kolejne kadry z życia."

Ommmmm…. Ommmmmm…. Widzę, widzę! Widzę, że kogoś czeka dokładne czyszczenie filiżanek.
Widzę też inspekcję sanepidu jeśli Ałła dalej będzie podawać swoim klientkom kawę w brudnych filiżankach.


"na pozór to najzwyklejsza plama z kawy, ale wróżka potrafi z niej wiele wyczytać"

Ommmmmm…..ommmmmmm…. Tak, tak już wiem… już połączyłem się z jądrem wszech wiedzy… to rzeczywiście duże jądro. To rzeczywiście jest też tylko na pozór plama z kawy. Tak naprawdę to prywatna chusteczka do nosa wróżki. Oj wróżko, pamiętaj o wyrzucaniu zużytych chusteczek.

A teraz będzie finał, który posłuży też za zakończenie mojej publikacji.
Otóż Ałła Kulina nie była wyjątkiem w sojej rodzinie. Na zdjęciu poniżej zobaczycie jej matkę, a podpis pod zdjęciem autentycznie cytuję z Pani Domu.

"Ałła Kulina wróży z fusów do kawy. Jej matka czytała ludzkie losy, patrząc na paznokieć swojego kciuka"

Bóg zapłać wam za towarzystwo 🙂

Dziś zamieniam się we Wróżkę Śmierdziuszkę i każdy z was może w komentarzu poprosić o wróżbę, którą ode mnie otrzyma.

 

UKRADŁ MI NIEDZIELE

Spokojnie i sielankowo upływający niedzielny wieczór umilała mi książka, brak najmniejszych oznak życia oraz obecności domowników i jedyna zapalona w całym mieszkaniu lampka.


Całą świąteczną kompozycję zepsuł mi, nieco uporczywy, zgrzyt metalu o zamek.
„Impreza musiała się im jak zawsze wybitnie udać” westchnąłem z triumfem, spoglądając na zegarek wskazujący godzinę 18 i podniósłszy z kanapy swój zgrabny tyłek, ruszyłem powitać powracające dziewczyny. Podczas tej krótkometrażowej podróży część mnie zgodnie podjęła uchwałę o ufundowaniu pomnika mojej intuicji. To przeczucie podszepnęło mi, że zabawa bedzie denna i żebym zrobił coś pożyteczniejszego, na przykład, drapał się przez cały wieczór po tyłku.


Jakież było moje zdziwienie gdy otworzyłem drzwi.


Jakież było zdziwienie skurwiela włamującego się właśnie do mojego mieszkania gdy w 15 sekund wytargałem zza szafy metalową rurę.


prawo i sprawiedliwość
zdjęcie nagiej laski


Widoczna na zdjęciu powyżej broń jest zrobiona w całości z metalu, waży 1,5 kilograma i zakończona jest z jednej strony metalowym czymś. Jeśli tę broń trzyma się w sposób prawidłowy, to metalowa gałka na samej górze podczas zamachu nadaje zimnej całości morderczą szybkość i ciężką skuteczność 🙂


Niedzielna myśl do rozważenia prosto z zakriztii: Czy złodzieje są coraz bezczelniejsi czy kurwa coraz głupsi…*


Dawno już do mojego organizmu nie została wstrzyknięta tak potężna dawka adrenaliny. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio nastąpił we mnie tak niekontrolowany wybuch emocji, czysty powrót do instynktów.
Moja jaskinia, moje zabawki, moje samice i moja maczuga na twoim zasranym złodziejskim łbie.


Naprawdę nie w głowie mi było dzwonienie po policję czy grzeczne zapytanie się obcego „zacny człowieku czy przypadkiem nie pomyliłeś mieszkań?”


Czy kiedykolwiek zostaliście okradzeni, wasi znajomi? Potraficie sobie wyobrazić powrót do pustego, a na pewno mniej cennego mieszkania?
Skrzydeł mojej furii dodawała myśl, że gdybym poszedł na imprezę to straciłbym wszystkie swoje zabawki i nie miałbym na kim wyładować swojej agresji. A tak gość spadł mi w niedzielny wieczór prosto z nieba.


Teraz jak się tak zastanawiam na spokojnie, to przyszło mi do głowy, że gdybym się pomylił, to mógłby to być najgorszy dzień człowieka roznoszącego ulotki 🙂


————————————————


* – czy też złodziejami, w ramach akcji „niepełnosprawni w życiu – pełnosprawni w pracy” zostają członkowie Związku Głuchoniemych?

1 21 22 23 24 25 74