Archive of ‘Myśl’ category

WYBORY 2007

Gdybym skoczył z poziomu własnego mniemania o sobie, na poziom swojej inteligiencji to najprawdopodobniej bym się zabił.

Moja głupota najzupełniej nie przeszkadza mi w komentowaniu rzeczywistości, ku mojej i waszej uciesze.

Najlepiej dla rzeczywistoci gdybym nigdy już nie dostał się do władzy.
Kiedyś zostałem prezydentem Krakowa. Wysunąłem roszczenia terytorialne wobec sąsiadujących miast. Zacząłem karczować lasy, żeby pozyskać drewno na uzbrojenie mojej Armii Prewencyjnego Odwetu* we włócznie, drewniane miecze i kolorowe klocki do układania na dwudziestominutowych przerwach.
Postawiłem, w imieniu Krakowa, żądanie dostępu do morza**.
Spotkało się to, niestety, ze sprzeciwem co bardziej konserwatywnych ugrupowań. Szybko i cicho zostałem odsunięty od władzy. Służby specjalne wymazały z pamięci obywateli, jakiekolwiek wspomnienia z tamtego okresu. Zostały zniszczone zdjęcia, fotografie i zdjęcia z tamtego okresu. Spalili też wszystkie fotografie oraz spłonęły wszystkie zdjęcia.
Na dodatek pozbyli się wszystkich fotek, zdjęć i fotogramów.

Zostałem też oskarżony o zbrodnie, której nie popełniłem. Od tego czasu uciekam przed skorumpowanymi glinami i Dutchem Dixonem.
Razem z Bobbym Sixkillerem, stałem się łowcą nagród i do dziś żyję jako Renegat…

renegade

W części z was obudziłem strzępy wspomnień. Teraz spójrzcie na mapę okolic Krakowa i pomyślcie kto inny, jak nie ja, przyłączył: Kobierzyn, Skotniki, Sidzinę, Pychowice, Bodzów, Kostrze, Tyniec i Kliny?
Gdybym miał trochę więcej czasu dotarłbym i do Białegostoku.

Drodzy czytelnicy zbliżają się wybory. Wiem bo kontakty z gg zasypują mnie różnymi łańcuszkami.Bardzo prawdopodobne jest, że wygra PiS (dlaczego – wytłumaczę na końcu)

transformer

Wyobraźcie sobie walkę polityczną jako grę. Do wyboru macie kilka nacji:

  • Platformersi

-Tu jak ulał pasuje stwierdzenie transformery. Większość członków Platformy Obywatelskiej ma za sobą karierę w wielu różnych partiach – jak Unia Wolności, AWS czy Sojusz Lewicy Demokratycznej. Zebrane pod banderą Donalda Tuska. Nie wszystkie są z tego zadowolone. W tej partii, obecnie opozycyjnej, istnieje silna opozycja wewnętrzna. Cała partia jest współuzależniona od PiS-u, ponieważ elektorat tworzą, między innymi, przeciwnicy rządu oraz 18 letnie dzieci rozpuszczające łańcuszki i komentujące na forach „to wina PiSu, to przez nich, mój brat zginął prowadząc auto po pijanemu”. Dlatego ponad połowa wyborców nie wie jaki program ma ich partia. Kriz odpowiada: programem PO jest wejście Tuska w koalicję z Bogiem i samozrobienie nam się tu, kurwa, Irlandii z czystą, rwącą irlandzką Wisłą. Programem PO nie jest informacja, zawarta w programie PO, o prywatyzacji służby zdrowia.
Partia do perfekcji opracowała bycie opozycyjną. Zastanawiam się czy jeśli przejmie władzę zacznie wetować wszystkie swoje propozycje ustaw.

Specjalne umiejętności nacji:
weto, wodolejstwo, obiecywanie.

Przykład. Gdy CBA wpadło na ślad korupcji w szeregach PO i Kamiński chciał zwołać komisję ds. służb specjalnych, to szef tej komisji (poseł PO) sprawę olał, i tym samym dał przyzwolenie CBA do upublicznienia materiałów o Sawickiej.
„Zostały zniszczone zdjęcia, fotografie i zdjęcia z tamtego okresu. Spalili też wszystkie fotografie oraz spłonęły wszystkie zdjęcia. Na dodatek pozbyli się wszystkich fotek, zdjęć i fotogramów.”
Ten fragment z mojej opowieści najlepiej pasuje do Tuska. Gada byle gadać a woda leje się strumieniami. Obejrzyjcie sobie jeszcze raz debaty.

  • Ziobrofony

-Partia rządząca. Przez dwa lata zrobili bardzo dużo. Także złego. Jednolita i zwarta armia, której nie w głowie zdradzić swojego lidera. Przez dwa lata naprodukowali różnych ustaw. Bubli także. Ma mistrzowski marketing i inteligentnych ludzi w sztabie. Kurski nie. Stworzyli koalicję z Samoobroną i LPR. Potem przy użycia miecza, który we wspólnej kuźni ukuli, odcięli głowę Lepperowi licząc na przejęcie jego posłów. Nie udało się przejąć posłów, ale jak pokazują sondaże, udało się przejąć elektorat.
Trafiają w gusta wyborców, którym marzy się scentralizowana i silna Polska. W resztę elektoratu trafi Rydzyk, jeśli nie zagłosują jak on rozkaże.

specjalne umiejętności nacji:
oczernianie, dzielenie, układanki.

Przykład. Podział Polski na solidarną i liberalną. Głośne, do znużenia, gdakanie o układach.
„Służby specjalne wymazały z pamięci obywateli, jakiekolwiek wspomnienia z tamtego okresu” pasuje najlepiej.

  • Olkomaty

-Bardzo niespójny twór pod batutą Aleksandra Filipa Zero-Siódmego. Składa się z pary ugrupowań, które szczerze się nienawidzą „ale muszom”. Wieszczę im rozpad w trakcie kadencji.
Uwaga jeśli zejdą się już dwa Olkomaty, zaczynają kombinować, dlatego gra tą nacją może być szczególnie trudna.

specjalne umiejętności nacji:
układanie, prywatyzowanie, przejmowanie

Przykład. Afera Rywina, afera Orlenu, afera starachowicka, afera posła Pęczaka, afera sprzętowa, afera opolska (Jakubowskich), Oleksy kłamcą lustracyjnym, Renata Szynalska śmiga samochodem po kielichu. Co na to SLD? Tym razem zacytujmy słowa szefa mazowieckiego SLD Jacka Zdrojewskiego z grudniowego kongresu partii, skierowane do opozycji: „walcie się”.

  • Planktonury

PSL, LPR, PR, UPR, SAL, PPP, ABC, AWB, Partia Kobiet.
Aby grać którymiś z powyższych literek musisz być bystrzejszy od wody mineralnej. PSL wytłuściłem bo już wygrało. Po wyborach będzie tworzyć koalicję i chłopaki się z tym wcale nie kryją. Zawarli to nawet w haśle wyborczym: „Porozumienie Służy Ludziom”. LPR obraziło się na PiS i zaufało Lepperowi. Lepper zaufał sondażom i wydymał LPR. LPR zaufało UPR i PR. Zobaczymy. Mamy tu Partię Kobiet – najbardziej poronioną partię. Podobnie uważa Kazimiera Szczuka: „Partia to solidarność poglądów nie jajników”.

A dlaczego PiS powinien wygrać (wg psychologa społecznego)?

  1. PiS jest niedoszacowane. Elektorat PiS jest często niedostępny w badaniach sondażowych. Słucha radia i nie otwiera drzwi ankieterom.
  2. Istnieje coś co nazywa się potencjalnym poparciem. 50% społeczeństwa jest zwolennikami ideologicznej prawicy połączonej z lewicową orientacją ekonomiczną. niemartwciesięsamniezrozumiałemtegocotunapisałem, ale to właśnie reprezentuje PiS.
  3. Te wybory to plebiscyt. Po jednej stronie barykady Ziobrofony, po drugiej – kilka partii. Przeciwnicy PiSu rozrzedzają więc swoją siłę.
  4. Michał Wiśniewski lider Ich Troje powiedział, że jeśli wygra PiS to on wyjedzie z kraju.

Jednak jeśli nastąpi powszechna mobilizacja młodego elektoratu, który zazwyczaj miał głęboko w dupie chodzenie na wybory, to wygra PO. Rząd stworzy, najprawdopodobniej,  w oparciu o PSL lub Demokratów z LiDu.

Zrobiło się trochę za poważnie więc teraz palnę coś szczeniackiego.

Ponieważ dla większości wybory są mało emocjonujące spróbuję stworzyć d(r)eszczyk emocji. Jeśli wygra PiS to każdej dziewczynie, która do mnie napisze, wyślę zdjęcie swojego pysiora.

Na deser film, który robi zawrotną karierę w sieci.

——————————–

* – Strategia Armii Prewencyjnego Odwetu opierała się na zaatakowaniu przeciwnika, zniszczenia jego struktur i uprowadzenia części ludności w jasyr, zanim wróg nawet pomyślałby o zaatakowaniu mnie. Najczęściej jednak myśli, jakie pojawiały się u zaatakowanych wójtów brzmiały: „kto to kurwa jest, ten Kriz?” lub „niech to, a jeszcze żem krasuli nie wydoił”

** – najlepiej obu mórz 🙂

 

FILOZOFIA ALFONSA XXI WIEKU

II. Filozofia alfonsa XXI wieku (tekst autorstwa Eksdziewicy)

 

Często zastanawiałam się nad zagadką sukcesu Grzesia w tym biznesie. Grześ nie jest specjalnie uzdolniony, przez wiekszość dorosłego życia wiodło mu sie kiepsko lub jeszcze gorzej.
Był królem pożyczek, mistrzem w wyciąganiu ręki po pomoc. We wspomnianej firmie na Ha, także raczej dawał ciała. Dawanie ciał obcych idzie mu jednak zdecydowanie lepiej. Jakim cudem?
Grześ piastuje swoje arcyważne stanowisko od niemal trzech lat. Pierwszy okres funkconowania jego agencji oglądałam z bliska, nadal często się widujemy i dużo rozmawiamy na ten temat. Zebrałam najważniejsze zasady, jakimi kieruje się Grześ jako szef i guru prostytutek. Muszę się pod nimi podpisać, choć nie jestem ich autorką, jedynie przytaczam – bez cenzury.

DEKALOG:

1. Kotki umawiają się z klientami wyłącznie w lokalu. Żadnych wyjazdów do mieszkań, hoteli, nawet tych najlepszych. W lokalu kotek może liczyć na ochronę. Jest bezpiecznie i przewidywalnie.

2. Kotki nie umawiają się z klientami prywatnie. Prywatnie to tyle co za darmo. Trzeba się cenić, w domyśle – szanować. Prywatny numer telefonu kotki zachowują w najgłębszej tajemnicy.

3. Kotki nie przynoszą do pracy dokumentów tożsamości. Klienci mają różne pomysły, policja też. W razie nalotu (zdarzył się), lepiej wylegitymować się amnezją lub inwencją twórczą.

4. Kotki mają wiele zadań, ale jedno z nich stawiamy ponad wszystkie inne – dbać o siebie. Część zarobków idzie na tzw. fundusz reprezentacyjny. Dobre perfumy, eleganckie ciuchy, dobry fryzjer, kosmetyczka, dentysta. I zaufany, doświadczony ginekolog.

5. Żadnego alkoholu w pracy. Żadnego alkoholu w nocy poprzedzającej dzień pracy. Narkotyki kotków nie dotyczą (mylił się).

6. Kotki nie robią tego, na co nie mają ochoty. To może spowodować trwały uraz, uraz spowoduje utratę kotka, utrata kotka spowoduje utratę dochodów. Utrata dochodó spowoduje smutek Grzesia.

7. Kotki dbają o miejsce pracy – sprzątają łazienkę do połysku po wizycie każdego klienta, zmieniają prześcieradła na łóżkach, sprzątają pokoje. Każdy klient na dzień dobry dostaje od kotka czysty ręcznik. Kotki pilnują, żeby zużyte prezerwatywy lądowały w koszu na śmieci, a nie za łóżkiem. (śmiejecie się? co drugi klient przyzwyczajony jest do miotania gumą w nieokreślonym kierunku).

8. Najlepszy klient to nie ten, który zostawia kilka stów napiwku, pachnie Bossem i regularnie zmienia skarpetki. Idealny klient to klient – bumerang. Kotki robią, co w ich mocy, żeby facet WRACAŁ.

9. Kotki robią wszystko, żeby klient czuł, że jest w mieszkaniu sam na sam z wybranką danej godziny. Nie po to płaci dwa razy więcej, niż najwyższa cena rynkowa, żeby stanąć twarzą w twarz z ochroniarzem lub koleżanką kotka (oj, zdarzało się).

10. Ostatnia z zasad Grzesia, ta najważniejsza, do której doszedł drogą mozołu i niezliczonych, jakże przykrych dla niego doświadczeń: nie ustalaj zasad, których nie jesteś w stanie wyegzekwować.

Pozdrawiam i do następnego razu,
Eksdziewica

SYPIAŁAM W BURDELU cz.1

tekst autorstwa Eksdziewicy 

 

Mam kolegę. Kolega jest alfonsem.
Jest też wykształconym, miłym, delikatnym facetem pod czterdziestkę. Długo szukał swojego powołania, między innymi parę lat spędził w sekcie zajmującej
się "zdrową" żywnością (co, jak się przekonacie, nie jest bez
znaczenia), by w końcu stać się filantropem – pomóc zarobić fajnym
laskom grubszą kasę. Tak widzi to do dziś.
Powiedzmy, że ma na imię Grzegorz.
Grześ.
– Czerpiesz korzyści z nierządu – mówię, kiedy odbiera mnie z
dworca.
– No coś ty, kotku!
Skrzywienie zawodowe? Każda kobieta jest
dla niego kotkiem? Przyjmuję to z godnością, w końcu znamy się
kilkanaście lat.
– Ja ciężko pracuję! Zdjęcia, stronki, portale, anonse, zakupy, organizacja, no i moje know-how! Po prostu biorę pensję, a one zarabiają minimum trzy razy tyle, co ja…

Ok. Piszę pracę dyplomową. Zbieram materiały w Krakowie. I właśnie
tu, w eks-stolicy, Grześ wynajmuje dwa duże mieszkania, które w dzień stanowią siedlisko uciech wszelakich a w nocy posłużą mi za noclegownie.

Gwoli ścisłości, gdyby ktoś nie zrozumiał – to luksusowe burdele.

– Dlaczego nie pracujecie w nocy? – spytałam kolegę
– No coś ty, kotku! W nocy przychodzą podpici, złachani degeneraci… My nastawiamy się na tych w garniturach, pracujących w dobrych firmach, którzy w przerwie na lunch chcą spędzić miłe chwile z miłą dziewczyną… poza tym w nocy ruch wzbudziłby
zainteresowanie sąsiadów.
To pierwsza, z wielu, lekcja marketingu
autorstwa Grzesia.
Przyznam, że moje wyobrażenia o prostytucji, w chwili gdy pierwszy
raz przekraczałam próg mieszkania/agencji na Kazimierzu było takie,
jak twoje, czyli chybione.
Alfons – jako żywo Chrystus koreanski, spocony świntuch z ciężką pięścią i uwijające się wokół niego, lepkie od płynów ustrojowych, pracownice…
Nic z tych rzeczy. Taki obrazek dziś – w dobie gospodarki rynkowej i pod tą szerokością geograficzną – to margines.
Umawiam się więc z Grzesiem następująco – będę mogła u niego nocować, jeśli znajdę czas na sprzątanie, robienie zakupów i od czasu do
czasu "pilnowanie" lokalu – dziewczyna, pod żadnym pozorem, nie może zostać z klientem
sama.

To będzie opowieść w odcinkach. Pewnie wolelibyście dostać całą
historię od razu na tacy, ale jeśli ja wytrzymałam tam dwa
miesiące, Wy też dacie radę. Uprzedzam, nie będę obiektywna,
dziennikarz ze mnie jak z koziej dupy cymbałki, ale nie w tym
rzecz…

Wasza nowa koleżanka – JaneEyre
Eksdziewica

1 10 11 12 13 14 17