WYŻERKA.

   Zostałem podcholowany w stronę czołówki najlepszych polskich blogów i zamierzam ten fakt wykorzystać. Stąd parę zmian.
Dokładnie jedna.
Ale starannie przemyślana.
Ponad pół roku nad nią pracowałem.*
I dziś TO zrobiłem – zamieniłem w opcjach tytuł z opisem bloga 🙂

Większość moich starszych czytelników, którzy prawie rok próbują zrozumieć o co mi chodzi i prawie rok poznawali mój „żywiołowy” sposób działania na tym blogu domyślają się, że jest to jedna z najbardziej zaskakujących rzeczy jakie tu się wydarzyły.

Tuż po wprowadzeniu niebieskiej linii odzielającej poszczególne komentarze w sierpniu 2006 roku i pogrubieniu tej linii w grudniu 2006 roku było to wydarzenie historyczne.

  Świeże mięsko proszone jest o wyruszenie w krótki Rejs po Zasadach Użytkowania Bloga (klik)

A ja dziś chciałem się wam pochwalić co niedawno zeżarłem.

   Przed państwem kiełbasa staropolska:


to białe na wierzchu to tłuszcz 🙂

   Skoro postanowiłem otworzyć ten słoik to musiałem być zdesperowany. Wierzycie mi, prawda?
Od czasów słynnej endziorówki** dawno nie zatapiałem łyżki z większą niepewnością.
Stwierdzenie „zjadłbym konia z kopytami” nabiera w takich przypadkach nowego znaczenia. Zawisa realna groźba znaczenia bardzo dosłownego i bardzo chrupiącego.

   Posmarowałem sobie tym kanapkę. Powąchałem. Przez autołaskę (łaskę dla samego siebie) położyłem na kromce chleba jeszcze pomidora, ogórka, cebulę. Powąchałem***. Zjadłem.

   I wiecie co? Było naprawdę zajebiste. W trzy dni zeżarłem 3/4 słoika.
Czwartego dnia Pan odpoczął.

   Dawno nie jadłem tak pysznej kiełbasy – bałem się jej spróbować bo była w słoiku, była jednolitej konsystencji i przy wkładaniu noża wypływał na powierzchnię tłuszcz – z drugiej strony byłem głodny.

  Wyjątkowo w tym przypadku – liczyło się wnętrze, nie opakowanie.

   Na zawartość tego półkilogramowego słoika składało się:

  1. mięso
  2. przyprawy

   Nie było żadnych konserwantów, substancji wzmacniających smak i zapach. I trzeba było zjeść w 72 godziny po otwarciu bo się psuło.

  Teraz koło mnie leży ładne opakowanie Polskiej Szynki. Smak fatalny, a zawartośc?

  1. mięso wieprzowe 50%
  2. woda
  3. mięso wołowe 7%
  4. mąka ziemniaczana
  5. sól
  6. białko sojowe
  7. cukier
  8. przyprawy
  9. stabilizatory E451i oraz E452i
  10. przeciwutleniacz E316
  11. wzmacniacz smaku E621
  12. konserwant E250

   Panie, Panowie i skurwiałe dzieci neostrady… Nigdy nie sądziłem, że ja Kriz to powiem:

   Nie tylko wygląd się liczy.

  ———————————
* – Ponad pół roku temu też wylądowałem w top 100. Nic nie pisałem, nie zmieniałem tytułu i do dziś nie mam pojęcia dlaczego wypadłem z listy. Przez pół roku zastanawiałem się gdzie popełniłem błąd…

** – Czym jest endziorówka nie wie nikt. Teoretycznie powinna to być zupa, ale szef kuchni Endzior wrzuca tam chyba wszystko co mu wpadnie w ręce. Jest gęsta, pływa tam pełno różnych kawałków mięsa, makaronu, fasoli, pieprzu… (przed tym wpisem ją wpierdalałem – link)

*** – zawsze wącham obiekt przed wsadzeniem języka. zawsze.