Posts Tagged ‘CV’

PUK, PUK?

Ostatnio dużo tekstów było z kategorii "przemyślenia". Koniec z moimi pustymi, debilnymi przemyśleniami. Dziś na obiad – moja przygoda. Smacznego.

Tak się ostatnio nieszczęśliwie złożyło, że zablokowałem sobie telefon komórkowy. Słuchałem Tatiany Okupnik i zalewałem smutki z powodu braku Sugababes 😉 A przy okazji wyłączyłem sobie telefon. Wiem, że w Nokii to się nieczęsto zdarza wszak guzik on/off nie jest zbyt blisko klawiatury.

 Musicie jednak pamiętać o moich szczególnych zdolnościach.
W ciągu minionego tygodnia zepsułem:

  1. resorówkę jakiegoś dzieciaka
  2. drukarkę
  3. drzewko szczęścia współlokatorki
  4. łóżko w domku letniskowym
  5. słuchawki
  6. ładowarkę
  7. pięć długopisów
  8. jedno wieczne pióro
  9. identyfikator/kartę magnetyczną z pracy
  10. Fiata Uno

Oczywiście zwykłe wyłączenie telefonu nie oznacza jeszcze odejścia telefonu do miejsca gdzie wszystkie telefony będą szczęśliwe, gdzie ktoś będzie o nie ciągle dbał (Rajska Kraina Nastolatek), mozna go przecież włączyć.

I ja to zrobiłem.

Po czym wpisałem kod PIN do mojej karty płatniczej.

Nie przeszło, to poprawiłem.

Znów nie przeszło. Kierując się więc całym swym sprytem i jak zawsze wyciągając wnioski wpisałem go więc jeszcze raz.

Jak się słusznie można było spodziewać, mój telefon nie dał mi okazji do wpisania czwarty raz kodu do mojego plastikowego pieniądza.

Tym razem poprosił o PUK.

Może, kurwa, każdy z Was zna swój PUK na pamięć, albo trzyma gdzieś na wierzchu kartę z tym kodem. Ja przyznam się, trochę zbladłem, bo ostatni raz widziałem kod PUK w salonie śp. Idei. I to w dodatku też nie mój.

Żeby było piękniej byłem w trakcie zapraszania znajomych na ten festiwal i short message'owym poszukiwaniu krewnych i przyjaciół, którzy na Coke Live Festivalu gdzieś już spali (HEEEJ, TATIANAAAA!!!)

Sytuacja wyglądała na arcykurwafatalną.

Szczęściem jednak spotkałem kilku znajomych z Open'er Festival, poznałem też jakąś ładną dziewczynę, problemem był tylko przyczepiony do niej przyjaciółkopasztet oraz to, że co jakiś czas pojawiały się pijane wsiowe przydupasy (gdyby miał jeszcze włosy to bym mógł zaśpiewać "we włosy miał wtarty żel"), którzy usiłowali kręcić się koło mojej samicy.
Laska jednak czule ich splawiała, choć może to zasługa ich świetnego wejścia – "a ja mogę trzydzieści sekund", "cześć, wiesz że jestem Dyrektorem Regionalnym Coca-Coli" i inne pod ten deseń.

Całą niedzielę odpoczywałem od telefonu. Dla frajdy jeszcze poprosiłem znajomych na gg, żeby podesłali mi mój PUK smsem.

W poniedziałek uderzyłem na salony Orange. W pierwszym powiedzieli mi, że muszę pojechać do firmowego. W firmowym wymieniłem fascynujący dialog z laską.

kriz: potrzebuje kod PUK.
śmieszna koszula w kratę: to jest pana telefon?
kriz: nie, ale znam dane firmy i gasło abonenckie.
śmieszna koszula w kratę: uch, to nie wystarczy. Ja nie mogę panu podac kodu PUK. Musi Pan zadzwonić do Biura Obslugi Klienta.
Tu laska chwilę postukała coś na swoim komputerku, ale chyba w końcu poczuła, że odkąd rzuciła ostatnie zdanie patrzę na nią jak na debila.
śmieszna koszula w kratę: coś się stało?
kriz: tak, zapomniałem numeru 🙂 (powiedziałem to utrzymując moje wymowne spojrzenie)
śmieszna koszula w kratkę: no jasne, to proszę skorzystać z naszego telefonu.

Tu przechodzimy do dialogu z konsultatnką. Ponieważ w menu głosowym nie było opcji "odzyskaj kod PUK" ale czego oczekiwałem, nie było przecież też "chcesz usłyszeć stękanie?", "zatkał się kibel?" i innych równie potrzebnych opcji. Wybrałem więc: "Dowiedz się czegoś o Idei dla Firm". No a co, miałem przecież czas.

W końcu zacząłem rozmawiać z konsultantką:

kriz: zablokowałem swój telefon. potrzebuje kod PUK
konsultantka: dobrze. proszę o chwilę cierpliwości. /stukanie/
konsultantka: hmm, nie dzwoni pan ze swojego telefonu, tak?
kriz: oczywiście że z niego. Tylko wcześniej wyjąłem kartę SIM, bo nie chciał się skurczybyk włączyć 🙂
babka zauważyła swoją gafę (swoją drogą bardzo dobrze i konkretnie się z nią rozmawiało) wzięła ode mnie mój nr telefonu, poprosiła o kod abonencki (wszystkim w salonie udało się go zanotować bo powtórzyłem dwa razy, jakby ktoś wolniej pisał)

Włączyłem telefon przed salonem i mogłem się podelektować czytaniem smsów od znajomych  typu "dojeżdżam już, wyjdziesz przede mnie?" "przyjdź za mnie do pracy, proszę".

Chcę zaznaczyć, że ze wszystkimi Pomarańczowymi Paniami bardzo dobrze się rozmawiało.
Prawidłowo po dzisiejszym tekście należy wysnuć, że autor miał zastrzeżenia tylko do sposobu odzyskiwania kodu PUK, Reni Jusis i Tatiany Okupnik.

 

REKLAMA DŹWIGNIĄ HANDLU?

To sobie pojadę teraz. Za wszystkie czasy kiedy Oni mogli podkurwiać jednostki wybitne mówiąc do nich z ekranu telewizora, a ja używając mojej jedynej broni – pilota – przełączałem kanał. Tam też prędzej czy później, pojawiali się Oni. Byłem bezsilny. Nie mogłem w spokoju obejrzeć ukochanej Matyldy Damięckiej wpierniczającej nakotyk na na nana Na Wspólnej.
W gąszczu reklam, które naprawdę warto było obejrzeć (bo reklama sztuką jest) pojawiały się spoty, które przy drugim obejrzeniu powodowały u mnie… denerwowały mnie (skoro reklama sztuką jest, nie sztuką jest stworzyć w tym nurcie kicz)


plazmowy telewizor Kriza (30 cali)

Teraz Imperator Kontraatakuje!

Bo i pojawiła mu się taka możliwość.

Zdaję sobie sprawę, że te reklamy, które mnie denerwują w swej nieznośności istnienia (wszystkie proszki do prania) są bardzo skuteczne i spełniają swój cel.

W momencie powstawania jakiejkolwiek reklamy Henkela – ja już wiem, że spełni ona w założeniu trzy punkty.

  1. Wypromuje dany produkt na zasadzie "społecznego dowodu słuszności"
  2. Producent reklamy za zaoszczędzone środki poopala się na Karaibach
  3. Wkurwi Kriza

Tyle. I ja się z Wami założę, że oni mnie naprawdę uwzględniają moją skromną osobę w swoich punktach na zebraniach organizacyjnych!


pierwszy telewizor (jeszcze czarno-biały)

Niektórzy nie wiedzą to już spieszę z wyjaśnieniami.
"Społeczny dowód słuszności" to technika manipulacji stosowana między innymi w reklamie. Na pewno kojarzycie wszystkie te spoty, gdzie emitowane są pochlebne wypowiedzi przeciętnych i przypadkowych osób nie zdających sobie nawet sprawy z tego, że są nagrywani.

Już oczami wyobraźni zobaczyłem przerażajacy scenariusz…
Standardowa rozmowa – Ona siedzi przy stole w kuchni, rozmawiając z głosem zza kadru i leje wazeliną jak może po nowym wybielaczu "XX". Pod koniec spotu głos mówi:

głos zza kadru: Dziękujemy za pani opinię. Małe zaskoczenie, ale potajemnie nagraliśmy naszą rozmowę na temat najlepszego wywabiacza plam na rynku "XX"
Pani Janina Dziwka /beznamietnym głosem oczywiście/: Naprawdę? Ojej, ojej będę w telewizji? Ale to dobrze bo może więcej osób zacznie korzystać z tego cudownego wybielacza "XX" tak jak cała moja rodzina i sąsiadki.


najnowszy telewizor Sony – Bravia

I tak mamy (jak nazwał ich David Barry) konsumentów z Marsa.

Czyli coś co wygląda jak człowiek, chodzi po ulicach/hipermarketach i nosi w głowie przygotowane pytania dotyczące proszku do prania OMO, czy też daje się oblewać smarami z silnika, sokami z porzeczek, olejem czy innym gównem i nie zauważa przyczajonej gdzieś cichutko ekipy zdjęciowej (złożonej z trzech operatorów kamer, pieciu dźwiękowców, dziewięciu ludzi z jakimiś zjebanymi błyszczącymi sreberkami, czterech ludzi od naświetlenia stojących koło swoich halogenów i z piętnastu asystentów dżwigających różne pudła i kontenery – uważajcie możecie ich łatwo przeoczyć).

Lista reklam, które wkurwiają Kriza:

vanish

  • stawkę otwierają reklamy Vanisha. Wszystkie. Kurwa, gdybym właśnie wyszedł ze sklepu ubrany w nowiutką koszulę i podbiegłaby do mnie jakaś cipa taszcząca butelkę oleju silnikowego, żeby go na mnie wylać…Dobra na początku byłbym zdziwiony i dałbym się zaprosić do jej pokoju (kto wie, może akurat chciała mnie bzyknąć, nie wiedziała jak zagadać, a że miała pod ręka butelkę oleju silnikowego zmieszanego z sosem vinegre …? Zakładamy wariant, że przeoczyłem trzydziestoosobową ekipę z kamerami latającą za tą babką) Ale jakbym zobaczył, że chce wyprać moją koszulę w akwarium, z namalowanym kółeczkiem (imitującym drzwiczki) i guziczkami to wtedy bym jej wypierdolił! Naprawdę! Zajebałbym dziwkę a potem po kolei każdego z ekipy.
    Ale, że w tych reklamach występują podstawieni aktorzy i mnie taka przygoda raczej nigdy nie spotka, dlatego mam ochotę zakurwić reżyserowi tych reklam i temu gościowi co w nich występuje i przez 45 sekund mówi mi, żebym nie przełączał kanału bo moje życie może się odmienić (za każdym razem się nabieram. Tyle razy mu zaufałem, a on zawsze mówi to samo 🙂 )

Zrelaksuj się wędrowcze

Wyłuskałem ze szponów internetu bardzo przyjemną zabawkę dla Was. Spędziłem przy tym czymś pół godziny.


Pół godziny ruszania myszką po monitorze.


I sprawiało mi to niemałą frajdę.


Myślę, że skoro ja potrafię ruszać kursorem po białym bądź czarnym tle to i wy sobie poradzicie z tym jakże skomplikowanym zadaniem.


O co chodzi?
O nic głębszego. Wystarczy, że przysiądziecie na swoich zadkach, powyłączacie wszystkie hałasujące urządzenia. Zamkniecie psa, kota, dziecko w łazience i poświęcicie kilka minut tej czynności.


Polecam włączenie sobie jakiejś chill -outowej muzyki w tle, bądź jakiejkolwiek innej spokojnej (jazz może być, metal i punk niestety odpada)


Instrukcja użytkowania planszy:


Po planszy latają dwa, trzy, cztery kolorowe punkciki. Ruszamy kursorem po planszy tak aby nadawać obrazom przeróżne formy.
Kliknięcie na guzikach w lewym dolnym rogu powoduje wymianę naszych głównych bohaterów.
Z kolei przyciski w prawym dolnym rogu powodują zmianę tła.


Po 10 minutach zabawy człowiek czuje się lepszy i silniejszy 🙂


 





LineTo experimental by ~Volcanic-Penguin on deviantART


Jeśli z pewnych przyczyn coś ci nie będzie działało możesz skorzystać z tego linka (kliknij tutaj maestro)


 


Życzę przyjemnej zabawy.


 

1 2 3