Jutro postawię moje kopyto w odległym eru£opejskim kraju.
A chwilę wcześniej będę leciał samolotem pasażerskim. Po raz pierwszy.
Dziwne, że jeszcze nie leciałem Boeingiem. Nawet do tak bliskiego nam kraju jak Hiszpania (nie mówiąc o matuszce Rosji) popylałem autobusem.
Leciałem kiedyś (bodajże) PZLką zwaną Gawronem., ale to był mały samolot, siedziałem z przodu, trzęsło jak na mojej starej pralce i (na szczęście) słyszałem wszystko co się działo dookoła mnie*

gawron
Obejrzałem już to:
oraz to:
…więc się nie boję 🙂
Ceny noclegu w Londynie trochę mnie przeraziły (nie zapominajcie, że jestem przecież skąpym Krakusem). Niestety zapłacę największą z nich bo ostatecznie nocować mnie będzie przyjaciółka.
Każda osoba, która mnie zna wie, że w przeciwieństwie do tego co myślą o mnie młode blogowe blond-wielbicielki, Kriz posiada wady.
Dlatego dialog z londyńską przyjaciółką (sponsorowany przez Skype) przebiegł następująco:
-Kriz, skup się. Ty lądujesz na Stansted i potem wsiadasz w ciufcię do Londynu. Ja przyjadę, skup się bo słyszę, że klikasz mi tam po klawiaturce w tle, ja przyjadę pod stację Twojego ekspresu. Wysiądź na Nottingham Hall (nazwę zmieniłem bo już zapomniałem jak się ta stacja nazywa [przyp. Kriz]). Przyjadę samochodem więc Ty, żeby przetrwać, musisz zrobić tylko trzy ważne rzeczy. Skup się.
a) wysłać mi eska, że już wylądowałeś
b) zapakować zgrabną dupkę do pociągu
c) zapamiętać nazwę stacji na której masz wysiąść
Reszta zrobi się sama.
-OK
-Nie, czekaj chwilę. Masz mi wysłać dwa eski. Najpierw napisz do mnie, że jesteś w Balicach i nie spóźniłeś się na samolot – powiedziała tonem kobiety, która dobrze zna moją punktualność** – A drugi, że wylądowałeś. Ja sobie to wyliczę i będę czekała punktu… nie, poczekaj – przerwała, gdy magiczny wyraz na 'p’ ponownie przypomniał jej z kim ma do czynienia – Wyślij mi trzeciego eska gdybyś postanowił przespać swój przystanek to sobie kupię „Time Out” do czytania, gdy Ty bedziesz nawracał.
To nici z planowanej drzemki w pociągu, pomyślałem, bo ten babsztyl nie raczy po mnie zajechać na inną stację. Myśl: „muszę ją zabić, żeby nikt inny nie dowiedział się jak ze mną postepować” zapisałem obok „wysadzić budynek parlamentu” w przegródce umysłu opatrzonej klauzulą „zadania na piątek” w szufladzie „zajrzyj tu jeśli chcesz przejąć władzę nad światem w siedem dni”.
Postacią wybitnie niezainteresowaną moim wyjazdem jest krizowy pies. Leży i pachnie w przedpokoju tak jak go położyłem w zeszłym tygodniu.
Nie obudził się gdy postawiłem koło niego spakowany plecak (żeby mieć już z głowy) ani gdy poszedłem się wieczorem umyć ani gdy, po trzech minutach, zakłąłem siarczyście z łazienki ani gdy ociekający wodą wróciłem do plecaka ani gdy wysypałem wszystko co przedtem długo układałem ani gdy silnym ruchem wytargałem kosmetyczkę z moją szczoteczką do zębów ani gdy podreptałem wkurwiony z powrotem do łazienki ani gdy chwilę później zakląłem ponownie i wróciłem po ręcznik…
Kolejna rzecz, na którą ostatnio zwróciłem większa uwagę to, o czym pisałem na Blipie, polityka bezpieczeństwa linii lotniczych.
Dowiedziałem się, że:
„Pasażerom nie wolno przewozić w strefie podwyższonego bezpieczeństwa ani w kabinie samolotu takich przedmiotów, jak: broń, broń palna oraz inne jej rodzaje; obiekty, które mogą wystrzeliwać pociski lub powodować obrażenia, m.in.: wszystkie rodzaje broni palnej (pistolety, rewolwery, strzelby, śrutówki itd.), repliki oraz imitacje broni palnej, części broni palnej (z wyjątkiem teleskopowych przyrządów obserwacyjnych i celowniczych), korkowce, strzelby oraz broń na śrut, pistolety na race, pistolety startowe, zabawki w kształcie broni wszystkich rodzajów, broń na kule, broń na śruby przemysłowe i gwoździe, kusze, katapulty, harpuny, urządzenia do uboju zwierząt, urządzenia do ogłuszania lub porażania, np. elektryczny pastuch, broń przewodząca energię (lasery), zapalniczki w kształcie broni, broń spiczasta i z ostrzem oraz ostre przedmioty; artykuły spiczaste ( czyli czipsy też [przyp. Kriz] ) lub z ostrzem, które mogą spowodować zranienie, w tym siekiery i toporki, strzały oraz rzutki, raki (bosaki, pręty z hakami lub płyty z metalowymi gwoździami używane przez alpinistów), harpuny i włócznie, czekany oraz szpikulce do lodu, łyżwy, noże z blokadą lub sprężynowe z ostrzami dowolnej długości, noże rytualne, religijne i myśliwskie wykonane z metalu lub innych materiałów ostrych, które umożliwiają użycie ich jako broni, tasaki, maczety, odsłonięte maszynki do golenia i ostrza (z wyjątkiem zabezpieczonych lub jednorazowych maszynek do golenia z ostrzami w pudełku), szable, szpady i laski ze szpadami, skalpele, nożyczki o ostrzach dowolnej długości, narty i kijki do chodzenia/wspinaczki, gwiazdy do rzucania, narzędzia, które mogą być użyte jako broń ostra lub broń z ostrzem, np. wiertarki i części do wiertarek, noże do cięcia kartonów, noże użytkowe, wszystkie rodzaje pił, śrubokręty, łomy, młotki, szczypce, klucze francuskie/nastawne, lampy lutownicze.”
W pierwszej chwili po przeczytaniu tego tekstu wyobraźnia podsunęła mi, dość przerażającą, wizję Hannibala Lectera, trzymającego w jednej ręce lampę lutowniczą a w drugiej sznurek zakończony trzystukilogramową katapultą rzymską, zmierzającego niewinnie w stronę bramki na lotnisku.
-Przykro mi ale nie może Pan tego wnieść do samolotu. To katapulta
-Nie prosze Pana to tylko taran do burzenia średniowiecznych murów
-Mnie to wygląda na katapultę
-Słowo harcerza, to tylko taran, który przypomina katapultę dla zmylenia celtyckich zwiadowców.
Ta lista rzeczy zakazanych to dobra amerykańska szkoła prawnicza „wymień każdą możliwość bo ktoś cię zaskarży”.
A pewnie i tak znajdzie się kolekcjoner miotaczy ognia z II wojny światowej i będzie miał pretensje.
A do Lądka zabieram ze sobą kochane bliźniaczki:

bliźniaczki
Przedawkowanie tych bliźniaczek kończy się podobnie jak patrzenie na grę aktorską bliźniaczek Olsen. W najlepszym razie nawiązaniem przyjaźni z kiblem, wanną, umywalką, cudzymi butami czy innymi przyjaciółmi akademickiego studenta.
I nie śmiać się kurna z mojego garnka bo długo go lepiłem na Kółku Garncarskim 🙂
PS: Tekst pisany trochę na kolanie. Chciałem wam coś wrzucić przed wylotem.
no i HAPPY END
Przed wami Najczęściej Zadawane Pytania (FAQ) dotyczące bagażu:

Nie wiem może dać człowiekowi wyskoczenie ze spadochronem na wysokości kilku kilometrów. Chyba tylko tyle, że ptaki zdążą martwego człowieka rozdziobać wyjątkowo zanim opadnie na ziemię a nie później.
O ile spanikowani po turbulencjach współpasażerowie nie rozdziobią człowieka ze spadochronem już na pokładzie 🙂
——————————————–
* – w zbiorze „wszystko” samotnie dominowało określenie 'pracujący silnik’.
** – jednostką miary spóźnienia jest w Krakowie – Kr (jeden Kriz)
Kr = ok. 30 minutom niecierpliwego czekania = 20 minutom niecierpliwego czekania na deszczu = 15 minutom niecierpliwego czekania podczas śnieżycy.
Jeden Kriz składa się z 10 JDJDK (dziesięciu Już Dojeżdżam Jeszcze Dosłownie Kawałek)