Archive of ‘Życie’ category

ARYSKOŃTELES

Jakiś Facet, trener małopolskiej kadry kolarskiej, próbuje kłócić się z Ygritte w typowo polskim stylu „a ja mam gorzej niż ty”.
Ygritte jest akurat rozdrażniona i mocno obolała po tym jak wyciągnąłem ją na trzygodzinny rajd w siodle po górach.

Jakiś Facet – …no ale taki rower to jest gorsza sprawa niż jazda konna.
Ygritte – Nie jest.
JF – No spójrz rowerowe siodełka są wąskie. Wrzynają się. Na rowerze jest bardziej niewygodnie, nieprzyjemnie.
Y – Nie jest.
JF – A na koniu to jakie masz siodło? No przecież rozległe, szerokie. To siedzisz jak królowa wygodnie, komfortowo.

Rower nie kłusuje* – ucięła temat Ygritte.

 

———————

* – no ja wiem, że skumają tylko Ci którzy kiedykolwiek siedzieli na koniu. Pozostałych informuję, że istnieje coś takiego jak anglezowanie i Ludzie, Którzy Tego Nie Potrafią Natomiast Potrafią Histerycznie Krzyczeć Jeśli Koń Porusza Się Odrobinę Szybciej Od Lodowca.

 

KRIZ NAJEŻDŻA WARSZAWĘ

Czy krakusi lubią Warszawę?

Warszawa. Stolica Polski. Siedziba rządu, kolebka nierządu i miejsce gdzie ukradną ci nawet pasek rozrządu.

W Warszawie byłem już parokrotnie – jestem w końcu prawdziwym krakusem i w swoim życiu najważniejsze pielgrzymki mam już za sobą.
Dzieckiem będąc odwiedziłem Klasztor Jasnogórski w Częstochowie; niegodziwą stopę postawiłem w Sandomierzu – mieście, w którym sprawiedliwość wymierza osobiście Ojciec Mateusz; Pan Ojciec zawiózł mnie także do Warszawy, najpierw żebym zobaczył ruchome schody, a gdy dorosłem to pokazał mi także metro; piłem w Spale, spałem w Pile i to jak na razie tyle.



Kolejnym wycieczkom do Warszawy mówiłem konsekwentnie „NIE” i przez kolejnych 12 lat i stolicę widywałem przelotnie tylko dlatego, że Centralny jej organ pochłaniał i wypluwał wszystkie pociągi toczące się spokojnie nad polskie morze.
Raz nawet pochłonął mój plecak.

A może jednak? 

Wyjątek zrobiłem dla Anastazji z Warszawy. W 3 godziny i 55 minut przeprawiłem się do stolicy. Wyżyny i niziny migały za oknami pociągu, a rozlewiska i bagna chlupały pod butami w toalecie.
Moja miłość do Anastazji uleciała w 30 sekund gdy powiedziała Krizowi (który kocha się włóczyć po zakamarkach i zabytkach), że najfajniejszym miejscem, które może mi pokazać w stolicy jest Galeria Handlowa Złote Tarasy.
Jak dobrze, że miłość trzymałem w folderze /temp…
Przewodnik po stolicy został więc znowu odstawiony do szuflady.

Do czasu aż pojawiła się ONA:

Seg

 

Segritta

Warszawę zaczynam ostatnio lubić. Duża w tym zasługa Segritty, która po raz kolejny udostępniła mi swoje rurzowe wnętrza…

Mowa tu oczywiście o radosnym pokoju siostry Seg, który na czas nalotu mojego i Ygritte zamieniony został w kwaterę główną Kriza. 

Dlaczego „rurzowy”? 

Kriz i Lol

Na zdjęciu powyżej widać jak przygotowuję ten wpis w towarzystwie psa na godziny od Seg.
Na zdjęciu poniżej widać kartkę umiejscowioną przy moim łóżku.

 

Dysponując niemal tygodniem wolnego czasu, mogłem eksplorować miasto, poznawać znane osobistości warszawskie (pozdro Andrzej Tucholski z jestKultura.pl, całuję w rączki Aniu Luboń), grać w planszówki (klik), poznawać koleżanki Seg, zamykać się przed koleżankami Seg w pokoju oraz rejestrować się na liście oczekujących na nową wątrobę.

Segritta jest najbardziej pozytywną dziewczyną z Warszawy jaką znam. Pewnie bym się w niej zakochał gdyby była ruda, młodsza, nie była alkoholiczką i rzadziej całowała się ze swoimi psami.

Niezmiennie jednak obecność Segritty robi mi dobrze*, ma świetny gust jeśli chodzi o zawartość barku/audioteki/filmoteki/biblioteki, przyrządziła (!) i przyniosła (!!!) do mojego pokoju najlepszą na świecie jajecznicę i ma ten kobiecy czar, który powodował, że gdy odzywała się do mnie w knajpie to wszyscy mężczyźni wokół mi zazdrościli.
Segritta posiada też drapieżnego żółwia, który wynajduje zupki chińskie.

Wybraliśmy się wspólnie parę razy „na miasto” i miałem okazję zobaczyć jak Seg podrywa mężczyzn. Jako pierwszy na miejscu zdarzenia starałem się udzielać koniecznej pomocy psychologicznej nieszczęśnikom.  

Nie mogłem się powstrzymać przed udowodnieniem mojej wspanialszej koleżance po fachu, że pogłoski o krakowskim skąpstwie to brednie. Zaprosiłem ją więc na romantyczny obiad do najdroższej żoliborskiej restauracji.

Seg & Kriz w restauracji

Po obiedzie wspomniała, że to najlepsza sucha bułka z oliwą jaką do tej pory jadła w życiu. Widelcem.

 

—————–

* – chociaż jeszcze nie sprecyzowałem czy na mój doskonały nastrój wpływały energia, uśmiech i inteligencja Seg czy bardziej chodzi o te trzy butelki whisky, które w siebie wlaliśmy.

 

 

AFERA HEJNAŁOWA

Rainbow in Poland

Uwielbiam dziennikarzy.
Gdy lekki samolot typu Cessna pieprznie w krzaki, bo pilot nie zaciągnął hamulca i poszedł się odlać, to mamy do czynienia z KATASTROFĄ SAMOLOTU.

Gdy Robert Kubica trafił po wypadku do szpitala to – dzięki śledzeniu serwisów informacyjnych – dowiadywałem się w kolejności, że jest:

  1. umierający
  2. żywy i połamany
  3. nie oddycha
  4. oddycha, informator widział
  5. amputują mu rękę
  6. być może
  7. jednak nie
  8. dziękujemy

Podoba mi się taki styl, lubię hiperbolizacje. Sam na to podrywam piękne i młode dziewczęta.
No dobra – nie dziewczyny tylko drzewa. Ale potężne dęby…no dobra…brzózki.
Dajmy może spokój mojemu życiu erotycznemu.

Wiecie czego nie lubię?

Nie cierpię ludzi z absolutnym brakiem dystansu do siebie.
‚Ale czemu on o tym pisze?’ – zapytał przypadkowy poszukiwacz porno, który zajrzał na mój blog.
Kriz napisał o tym gdyż przez krakowskie dzienniki przetoczyła się Afera Hejnałowa

Gazeta Krakowska

„Awantura o hejnalistę na kacu” –   napisał Onet,
„Filmik o skacowanym hejnaliście do sądu?” –  napisała Gazeta Krakowska

Gdy przeczytacie w tych artykułach wypowiedzi przedstawicieli miasta, straży pożarnej to pomyślicie dokładnie to co ja.

„Hejnalista Michał Kołton nawet nie stara się ukryć rozgoryczenia. – Ten film nam uwłacza – mówi dobitnie. – Obejrzało go tysiące ludzi i teraz mogą mieć przeświadczenie, że strażacy z wieży tylko piją i bumelują. A my naprawdę ciężko pracujemy. Ten film powinien zniknąć z internetu.”

„Ten film narusza wizerunek strażaka i sam hejnał – stwierdza Leszek Buczak, starszy kapitan.”
…i zapewne wasze myśli zawierają się w dwóch słowach:
ja pierdolę.

Naprawdę cieszę się, że dziennikarze poświęcili swój czas temu tematowi.

Dzięki temu więcej ludzi dowie się jak bardzo są nadęci ludzie, którzy dmą w trąbę.

HAPPY END

Kriz dotrzymuje obietnic, nawet jeśli się w życiu nie spodziewał, że będzie musiał ich dotrzymywać 🙂
Miejmy to już za sobą:

Cycek
Kriz i jego dyndająca kulka

 

 

‚fuj’ – powiedział przypadkowy poszukiwacz porno opuszczając blog i nie zdając sobie sprawy, że już wkrótce wytoczę mu proces za obrazę mojego imienia.

To premiera moich cycków, nie licząc faktu, że zostały wykorzystane w pewnym serwisie randkowym… ale przygodach z napalonymi Józkami udającymi Heleny będzie w kolejnych odcinkach.

 

 

 

1 2 3 4 5 17